1946.06.02 Lech Poznań - Ruch Chorzów 2:0 (2:0) (towarzyski)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Ruch ChorzówMecze grane 2 czerwcaWyniki w sezonie 1945/46


Lech Poznań: Skromny - Böttcher, Baltes, Wesołowski, Tarka, Matuszak, Polka, T. Anioła, Atlasiński, Białas, Preja
Trener:

Ruch Chorzów: Brom - Szpandel, Brzoza, Dzieląg, Fica, Górka, Dziwisz, Bajer, Cengier, Cieślik, Wodarz

Bramki: Białas, Preja

Widzów:

Sędzia:


Opis meczu w Przeglądzie Sportowym:1

Image Unavailable
Przegląd Sportowy z dnia 03.06.1946

KKS - RUCH 2:0

Skromny filarem drużyny poznańskiej

Kiedy mówi się o KKS-sie zawsze bierze ochota dodać tej drużynie epitet - mistrz lub wicemistrz okręgu poznańskiego. Rozstrzygnięcie w mistrzostwach jeszcze …, jest rzeczą prawie przesądzoną, że po zakończeniu KKS będzie conajmniej wicemistrzem. Wartę czeka z zespołem kolejowym ciężka przeprawa i w tej chwili o szansach jest b. trudno mówić, gdyż przedstawiają się one zupełnie równo. Fundamentem drużyny i filarem jest bezsprzecznie bramkarz Skromny. Wśród graczy w polu trudno kogoś wyróżnić. Nie ma tu asów wybijających się. Zespół jest równy i ma bardzo dużą zaletę, którą jest ciąg na bramkę.

Atak KKS-u jest wybitnie bramkostrzelny i już z obserwacji mistrzostw wiemy, że KKS wygrywa przeważnie wysoko. W pomocy pierwsze skrzypce gra środkowy Tarka. Obydwaj skrajni pomocnicy są słabi, lecz spełniają zupełnie zadowalająco swoje zadania.

W obronie grający czysto i fair Bekcher jest lepszy od Baltesa. Ruch rozczarował. Zaprezentował się jako drużyna, w której brak jakiejkolwiek myśli w akcjach ofensywnych. Atak zupełnie niezgrany kombinuje w poprzek boiska. Czasami Cengier grający na środku ma lepsze pociągnięcia i bardzo niebezpieczne strzały, lecz wszystko to idzie na marne z powodu braku partnerów.

Przez cały czas trwania meczu nie zaobserwowaliśmy ani jednej płodniejszej akcji. W przeciwieństwie do gości napastnicy gospodarzy grają podaniami do przodu i potrafią decydować się na strzał z każdej odległości. Jeden Atlasiński grzeszy trochę kunktatorstwem, które wynika ze zbyt wielkich skłonności tego zawodnika do dryblowania.

Gra była mało ciekawa. Zaczęło się od lekkiej przewagi KKS-u, która w miarę upływu czasu wzrastała i chwilami przemieniała się w oblężenie bramki ślązaków. Dwa gole zdobyte w pierwszej połowie przez Białasa i Treję były wynikiem skutecznych kombinacji, zakończone w obu przypadkach strzałami nie do obrony. Druga połowa gry była nieciekawą kopaniną, której nie warto poświęcać specjalnej uwagi.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License