1998.04.08 Lech Poznań - Odra Wodzisław Śląski 1:1 (0:0) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Odra Wodzisław ŚląskiMecze grane 8 kwietniaWyniki w sezonie 1997/98


Lech Poznań: Mioduszewski - Głowacki, Łukasik, Borykin (46' Augustyniak), Zawadzki, Żurawski (82' P. Urbaniak), M. Murawski, A. Kryger (57' Konon), Matlak, Reiss, Araszkiewicz
Trener: Kopa

Odra Wodzisław Śląski: Primel - Nosal, J. Polak, Skorupa, Staniek, Brzoza, Wieczorek, Prusek (79' Bałuszyński), Marcin Malinowski, Paluch, Woś

Bramki: 1:0 Staniek 57'samobójcza, 1:1 Paluch 63'

Widzów: 1.000 (0 gości)

Sędzia: Pawiłowski (Rzeszów)

Żółte kartki: A. Kryger, Głowacki - Staniek


I Odra za dobra. Lech znów nie wygrał.

Nawet Odra Wodzisław okazała się zespołem nie do pokonania dla piłkarzy Lecha Poznań. Na Bułgarskiej padł zabójczy dla "Kolejorza" remis 1:1 (0:0).

Odra Wodzisław przyjechała do Poznania bez kontuzjowanego Piotra Jegora. Za żółte kartki pauzował Paweł Sibik. W składzie za to pojawił się Mirosław Staniek.
Lech zagrał bez Macieja Bykowskiego, który pauzował za żółte kartki, a także bez Bartosza Bosackiego, któremu znów odnowiła się kontuzja.
Pierwsza połowa stała na bardzo słabym poziomie - nic dziwnego, grały dwie ekipy z samego dołu tabeli. Lepsze sytuacje do zdobycia gola mieli goście. Coach Lecha Jerzy Kopa uznał, że najgroźniejsi zawodnicy drużyny z Wodzisławia będą pilnowani indywidualnie. Arkadiusz Głowacki opiekował się Sławomirem Paluchem, a Radosław Borykin - Bogdanem Pruskiem, niegdyś czołowym strzelcem ligi. Borykin nie mógł sobie jednak z nim poradzić i w II połowie zmienił go Tomasz Augustyniak. Prusek trzy razy miał szansę pokonać Roberta Mioduszewskiego. W 8. i 11. min strzelał z dystansu, ale bramkarz złapał piłkę. W 20. min wrzutkę z własnej połowy Ryszarda Wieczorka Prusek przejął 30 metrów od bramki Lecha. Popędził do przodu, ale gdy wpadł w pole karne, Mioduszewski zabrał mu piłkę spod nóg. W 40. min wodzisławianie mieli najlepszą okazję bramkową - czterech graczy Odry biegło na trzech obrońców Lecha. Po podaniu Marcina Malinowskiego na polu karnym znalazł się niepilnowany Jacek Polak. Dośrodkował wzdłuż linii końcowej do Palucha.Ten strzelił jednak tak lekko, że piłka wtoczyła się w rękawice Mioduszewskiego.

W Lechu na uznanie zasłużył Grzegorz Matlak. Po jego dośrodkowaniach poznaniacy stwarzali najgroźniejsze sytuacje. W 15. min Adam Kryger był sam przed bramkarzem Odry, ale źle przyjął piłkę. W 33. min zagranie Matlaka do Macieja Żurawskiego zakończyło się strzałem nad poprzeczką. Dziesięć minut potem do podania Matlaka dopadł Jarosław Araszkiewicz - strzelił nad poprzeczką.

W 58. min padł gol - z prawej strony piłkę wrzucał Maciej Żurawski i bramkarz Paweł Primel wychodził do dośrodkowania. Ubiegł go jednak Mirosław Staniek, który uderzył piłkę głową, przelobował Primela i strzelił gola samobójczego.

Lech cofnął się do obrony. - Przez cały mecz dobrze wypychali Odrę z pola karnego. Przy bramce ewidentnie zawinili jednak obrońcy i Mioduszewski - skomentował trener Jerzy Kopa.

W 64. min Malinowski był 20 metrów przed bramką, posłał prostoopadłe podanie do Palucha, ten był na lewej stronie boiska. Uderzył z ostrego kąta bardzo silnie w krótki róg bramki Mioduszewskiego, który spodziewał się dośrodkowania. Lechowi zajrzało w oczy widmo kolejnego niepowodzenia.

W 81. min z 20 metrów strzelał jeszcze Matlak, piłka leciała pod poprzeczkę, ale Primel ją wypiąstkował.

Po meczu Kopa stwierdził, że sytuacja Lecha jest dramatyczna, a szans na lepszą grę nie ma.

źródło: GW Poznań

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License