1998.05.20 Wisła Płock - Lech Poznań 1:0 (1:0) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Wisła PłockMecze grane 20 majaWyniki w sezonie 1997/98


Wisła Płock: Sejud - Janus, Milewski, Dec, Kowalczyk (87' Jóźwiak), Sobolewski, D. Podolski, Miąszkiewicz (76' Soczewka), Remień, Małocha, Sobczak (46' Witkowski)

Lech Poznań: Kokoszanek - Bosacki, Łukasik, Augustyniak (56' A. Kryger), Głowacki, Zawadzki (74' Scherfchen), M. Murawski, P. Urbaniak (46' Matlak), Żurawski, Reiss, Bykowski
Trener: A. Topolski

Bramka: 1:0 D. Podolski 9'karny

Widzów: 5.000 (10 gości)

Sędzia: Żyjewski (Leszno)

Żółte kartki: D. Podolski - M. Murawski, P. Urbaniak


Nafciarze - grabarze?

Lech Poznań najprawdopodobniej spadnie z ekstraklasy - ta smutna prawda będzie musiała dotrzeć do świadomości wielu kibiców tej drużyny w Wielkopolsce. Wczoraj lechici po zaciętym meczu przegrali w Płocku z Petrochemią 0:1 (0:1) po dyskusyjnym rzucie karnym. W dwóch "meczach prawdy" w ostatnim tygodniu - ze Stomilem i Petrochemią, bezpośrednimi rywalami w walce o ligowy byt - Lech zdobył tylko jeden punkt. To zdaje się definitywnie przekreślać jego szanse w walce o utrzymanie. Petrochemia zaatakowała na początku, w ciągu trzech minut miała cztery rzuty rożne. Gol padł jednak w 9. min. Z autu wrzucił piłkę Radosław Kowalczyk, trafiła ona do Wojciecha Małochy w polu karnym. Płocczanin przyjął ją na pierś, Bartosz Bosacki starał się go wypychać, a z drugiej strony zbijał piłkę nogą Tomasz Augustyniak. Małocha krzyknął przeraźliwie i padł. Sędzia zawahał się chwilę, pokazał jednak, że Augustyniak kopnął wysokiego na 190 cm Małochę w klatkę piersiową i podyktował rzut karny, który wykorzystał Dariusz Podolski.

Trener Remigiusz Marchlewicz i piłkarze Lecha mieli pretensje do sędziego. - Jesteśmy święcie przekonani, że nie było karnego - powiedział trener. - Mamy nagraną tę sytuację. Zawieziemy gdzieś tę kasetę.

Lech po stracie gola ruszył do huraganowego ataku, osiągnął przewagę, ale brakowało mu szczęścia. W 19. min po rzucie rożnym Michał Kokoszanek wypiąstkował piłkę do Macieja Żurawskiego. Poszła kontra lewym skrzydłem, Żurawski "wypuścił w uliczkę" Bykowskiego. Ten był sam na polu karnym, ale Artur Sejud szczęśliwie wybił piłkę ręką. Dobijał strzał Leszek Zawadzki, ale trafił w nogi Sejuda. Po kolejnej dobitce Mirosław Milewski głową wybił piłkę z pustej bramki. Za chwilę strzał Macieja Bykowskiego w ostatniej chwili został zablokowany przez Radosława Sobolewskiego.

Nie koniec na tym. Po kolejnym rogu Lecha nieobstawiony Maciej Murawski strzelił głową minimalnie niecelnie. Od tej pory zespoły wymieniały się akcją za akcję. Na ataki Lecha odpowiedział np. Małocha, ale wspaniałą paradą popisał się Kokoszanek.

W 40. min po rzucie wolnym strzelił głową Arkadiusz Głowacki - trafił w słupek. Jeszcze przed przerwą wyśmienitą okazję miał Murawski, który był sam na sam z Sejudem. Piłka otarła się o słupek i wyszła na aut.

W II połowie przeważała już raczej Petrochemia. Lech tylko kilka razy skontrował. Za to w 47. min strzał Podolskiego o centymetry minął bramkę Lecha. Potem Podolski jeszcze dwukrotnie ostrzeliwał bramkę Kokoszanka. W 69. min znany w Poznaniu Ryszard Remień trafił z rzutu wolnego w słupek.

Jeszcze w 91. min Petrochemia wyszła z kontrą, której nie wykorzystała. Sobolewski przegonił Damiana Łukasika, ale Kokoszanek popisał się dobrym refleksem po rykoszecie odbitym od nogi poznaniaka.

źródło: GW Poznań

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License