1998.06.09 ŁKS Łódź - Lech Poznań 0:2 (0:2) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - ŁKS ŁódźMecze grane 9 czerwcaWyniki w sezonie 1997/98


ŁKS Łódź: Wyparło - R. Pawlak, Bendkowski, Kłos (67' Hamlet), Darlington (46' A. Jakubowski), Wyciszkiewicz, Niżnik, Kos, Cebula, Wieszczycki (46' Krysiak), Trzeciak

Lech Poznań: Kokoszanek - Głowacki, Bosacki, Augustyniak, Zawadzki (62' A. Kryger), Scherfchen (46' P. Urbaniak), Żurawski (83' Piskuła), M. Murawski, Matlak, Reiss, Bykowski
Trener: A. Topolski

Bramki: 0:1 Augustyniak 13', 0:2 Zawadzki 39'

Widzów: 7.826 (100 gości)

Sędzia: Marczyk (Piła)

Żółte kartki:


Popsuli im fetę

Lech wygrał w Łodzi

Wspaniałą końcówkę sezonu mieli piłkarze Lecha Poznań. Wygrali z Katowicami, Legią, a w ostatnim meczu - z nowym mistrzem Polski ŁKS Łódź 2:0 (2:0). Lech, który gubił punkty z KSZO Ostrowiec, Odrą Wodzisław czy Petrochemią Płock, na koniec sezonu wygrywał z każdym rywalem. Także nowo kreowany mistrz Polski ŁKS Łódź przegrał z lechitami. W Łodzi obydwie ekipy zagrały dobry mecz, choć bez stawki. Niespecjalnie przykładały się do obrony, łodzianie na dodatek przeżyli weekend, w którym świętowali już mistrzostwo kraju. Potrafili jednak stworzyć wiele groźnych akcji. W 25. min Mirosław Trzeciak, były gracz Lecha, był sam przed poznańską bramką, ale przestrzelił z pięciu metrów. W 38. min Tomasz Cebula uderzył z 16 m, ale wspaniale obronił ten strzał Michał Kokoszanek. W 50. min Zbigniew Wyciszkiewicz był sam przed bramką i do tego nie obstawiony przez obrońców, ale podał do Trzeciaka, przy którym stał lechita.

W 58. min Kokoszanek obronił silny strzał Trzeciaka z 10 m. Jeszcze w 83. min Rafał Niżnik trafił w poprzeczkę.

W Lechu strzelali groźnie Grzegorz Matlak i w 53. min Arkadiusz Głowacki z rzutu wolnego. W 65. min Lech wyszedł z kontrą. Adam Kryger wpadł w pole karne z prawej strony, Piotr Reiss był sam na sam z bramkarzem, ale przegrał to starcie. Dwie z tych wielu sytuacji podbrakowych wykorzystał Lech. W 13. min z prawej strony dośrodkował piłkę Maciej Scherfchen, było to podanie niemal z narożnika boiska. Piłka przeleciała nad wszystkimi, trafiła do Tomasza Augustyniaka, który strzałem głową po koźle pokonał łódzkiego bramkarza.

Drugi gol padł po podaniu Macieja Żurawskiego z tego samego miejsca. Piłka przeleciała obok walczących z sobą Macieja Bykowskiego i Witolda Bendkowskiego i trafiła do Leszka Zawadzkiego, który ustalił wynik meczu.

źródło: G.azeta W.yborcza

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License