1999.08.26 Lech Poznań - Liepājas Metalurgs 3:1 (0:0) (Puchar UEFA)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Liepājas MetalurgsMecze grane 26 sierpniaWyniki w sezonie 1999/2000


runda wstępna, drugi mecz

Lech Poznań: Kokoszanek - Głowacki, P. Urbaniak, Drajer, Pastuszka, Scherfchen, Piskuła (46' T. Najewski), Nnorom (54' Maćkiewicz), Michał Goliński (74' Augustyniak), Żurawski, Kubicki
Trener: A. Topolski

Liepājas Metalurgs: Braunis - Zirnis, Magdišauskas, Makarenko (46' Osičenko), Zakreševskis, Soloņicins, Vaineiķis, Atmanavičius, Juiko (36' Draguns), Dobrecovs (58' Verpakovskis), Bulders

Bramki: 1:0 Michał Goliński 55', 2:0 Kubicki 72', 3:0 Maćkiewicz 79', 3:1 Bulders 87'

Widzów: 7.000 - 9.000

Sędzia: Bosat (Turcja)

Żółte kartki: Głowacki - Atmanavičius, Zakreševskis


Nerwy, awans i ognie radości

Lech/Kreisel - Metalurgs 3:1 (0:0)

Końcowy gwizdek tureckiego arbitra Muhittina Bosata wszyscy zgromadzeni na stadionie przy ulicy Bułgarskiej przyjęli z ogromną ulgą. Lech/Kreisel pokonał łotewską drużynę Metalurgs Lipawa i awansował do pierwszej rundy Pucharu UEFA. Trener Adam Topolski może nadal pracować w poznańskim klubie, działacze mogą żyć nadzieją, że kolejny mecz z silnym klasowym rywalem poprawi finansową sytuację klubu, zawodnicy podreperowali swój domowy budżet. Pokaz sztucznych ogni świętował ten awans, ale nim to nastąpiło, nie brakowało nerwowych chwil.

Teoretycznie tylko jednego gola trzeba było zdobyć, zachowując oczywiście czyste konto po stronie strat, by przejść rundę kwalifikacyjną Pucharu UEFA. Okazało się jednak, że o tego jednego gola wcale nie było łatwo. Łotysze wzmocnili obronę, a gospodarze nie bardzo sobie potrafili z tym radzić. Wprawdzie wszyscy bardzo się starali, grali z dużym zaangażowaniem, tyle tylko, iż efektu to nie przynosiło. Strzałów z dystansu próbowali Maciej Żurawski i Maciej Scherfchen, piłka jednak mijała bramkę. Akcje ofensywne rwały się, często brakowało jednego celnego podania, by wypracować sytuację bramkową. Mnożyły się rzuty rożne, Łotysze często bronili się dziewięcioma zawodnikami, i czynili to skutecznie.

W przerwie nie brakowało wśród kibiców krytycznych uwag i obaw o dalszy przebieg spotkania. Na szczęście okazały się one przesadne. Po raz pierwszy okrzyk radości wstrząsnął trybunami w 55 minucie. Dośrodkowywał Maciej Pastuszka, nie sięgnął piłki Jarosław Maćkiewicz, lecz doszedł do niej Michał Goliński i płaskim strzałem posłał do siatki. Trzy minuty później mógł paść drugi gol dla Lecha/Kreisel, lecz po uderzeniu Żurawskiego piłka odbiła się od słupka. W 71 minucie było jednak 2:0, po pięknej, wzorowo wręcz rozegranej akcji. Maćkiewicz zagrał do Żurawskiego, ten dostrzegł wybiegającego na wolną pozycję Jacka Kubickiego, a nowy nabytek Lecha/Kreisel nie zmarnował znakomitej okazji. Wydawało się, że nic już nie odbierze awansu poznaniakom po trzecim golu w 79 minucie, gdy Żurawski rozegrał popisową akcję z Maćkiewiczem i ten ostatni posłał piłkę do
siatki. 3:0 dla gospodarzy i poczęto już na trybunach świętować awans. Zbyt jednak wcześnie. w 88 minucie bowiem po błędzie Przemysława Urbaniaka, najgroźniejszy gracz Metalurgsa Rolands Bulders pokonał Michała Kokoszanka. Kolejny gol dla zespołu z Lipawy, to wyrównany bilans (na Łotwie Lech/Kreisel przegrał 2:3) i ewentualność dogrywki. Trybuny zamarły, lecz do najgorszego nie doszło. Utrzymał się korzystny wynik 3:1, a później już była ogromna radość.

Wypowiedzi pomeczowe:

Adam Topolski (trener Lecha):
Drużyna w pełni zadowoliła, choć w pierwszej połowie szło nam słabo. Zespół zaczął grać bardziej ofensywnie, gdy wszedł Najewski. Chwalę młodych piłkarzy, może chcieli wygrać, by jak najdłużej był z nami Żurawski.

Janis Intenbergs (trener Metalurgsa):
Lech wygrał zasłużenie, w naszym zespole bardzo słabo spisywali się dzisiaj napastnicy. Graliśmy na znacznie większym boisku niż mamy w Lipawie.

źródło: Wiesław Łuczak, Głos Wielkopolski

Legia i Lech grają dalej

Lech Poznań i Legia Warszawa awansowały do pierwszej rundy Pucharu UEFA. Lech wygrał wczoraj 3:1 (0:0) z Metalurgsem Lipawa. Legia pokonała Vardar 4:0
Po zwycięstwie w Skopie 5:0, wczoraj Legia po bramkach Czereszewskiego (5.), Karwana (17.), Sokołowskiego (54.) i Mięciela (77.) zwyciężyła równie łatwo.
Lech przegrał pierwszy mecz 2:3. W rewanżu potrzebował zwycięstwa. Kibice zaskoczyli piłkarzy wysoką frekwencją - 9 tysięcy. Trener Adam Topolski, dla którego było to spotkanie o "zachowanie posady" posadził na ławce rezerwowych Solnicę, Augustyniaka i Maćkiewicza.

Przewaga Lecha w pierwszej połowie spotkania była wielka. Poznaniakom brakowało jednak wykończenia akcji. Najlepszą okazję do strzelenia gola w pierwszej połowie poznaniacy mieli w 25. min. Marcin Drajer ograł Rolandsa Buldersa, zagrał do Justina N'noroma, a ten podał piłkę Maciejowi Żurawskiemu. Żurawski wpadł w pole karne, ale strzelił w boczną siatkę. Łotysze kurczowo się bronili, ich próby zorganizowania akcji kończyły się 30-40 metrów od bramki Michała Kokoszanka.

W 56. min po akcji Jacka Kubickiego, który wywalczył straconą piłkę, Michał Goliński strzelił upragnioną bramkę. Za chwilę po błędzie łotewskiej obrony Żurawski dostał piłkę "w prezencie" i strzelił w słupek. Natomiast po lekkiej wrzutce Tomasza Najewskiego bramkarz Metalurgsa złapał piłkę już za linią bramkową, ale sędzia gola nie uznał. W 72. min po akcji Jarosława Maćkiewicza, którą wykończył doskonale grający wczoraj Kubicki, było 2:0. Na 3:0 podwyższył Maćkiewicz w 80. min po błędzie Verpakovskiego. Przemysław Urbaniak, którego błąd w 88. min wykorzystał Bulders, zafundował kibicom niezwykle nerwową końcówkę.

źródło: G.azeta W.yborcza

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License