2001.04.07 Lech Poznań - Tłoki Gorzyce 2:0 (1:0) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Tłoki GorzyceMecze grane 7 kwietniaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - Twardygrosz, Miklosik, Drajer (80' T. Najewski), Przerada, Jabłoński (65' K. Michalski), Michał Goliński, Jacek, Tyszkiewicz, Przysiuda, Trzebny (46' Ślusarski)
Trener: Baniak

Tłoki Gorzyce: Bilski - Ławriszin, Rzeczycki, Syguła (46' Kołaczyk), Złotek, Szmuc (74' Pacanowski), Wojciechowski, Kusiak, Rybak, Tułacz, Bański (80' Pałkus)

Bramki: 1:0 Przysiuda 40'karny, 2:0 Przysiuda 71'

Widzów: 4.000

Sędzia: Marek Olech (Barlinek)

Żółte kartki: Drajer, Michał Goliński, Przerada - Bilski, Rzeczycki, Bański

Debiut w roli szkoleniowca Lecha Poznań Bogusława Baniaka


Nowy trener Lecha Poznań Bogusław Baniak pokonał w swym debiucie Tłoki Gorzyce.

Bogusław Baniak liczy na to, iż zarząd Lecha wzmocni zespół o dwóch piłkarzy. Pomysłów ma co niemiara - Piotrowski, Szubert, Gocejna, czy nawet Paweł Bocian. Przed niezwykle ważnym spotkaniem z Tłokami Gorzyce nie udało się jeszcze tego zrobić. Baniak zamieszał tylko nieco w składzie - ustawił m.in. Andrzeja Przeradę na boku obrony, by powstrzymywał gorzyckiego weterana Tomasza Tułacza. Ten piłkarz jeszcze w latach 80. grał w Stali Mielec, a z Baniakiem zetknął się potem w Stali Rzeszów. Nowy trener Lecha miał zresztą kontakt z wieloma zawodnikami Tłoków, gdyż - tak jak oni - pracował w wielu klubach.

Mecz obfitował w ostre wejścia, także faule. Tłoki, choć niemiłosiernie cięte przez Lecha (Tułacz był ulubionym "celem" lechitów), odpowiadały po męsku - grały równie twardo. Poszczególni piłkarze szybko dorobili się na boisku swoich porachunków - niemal po każdym faulu gorzyczan coś do powiedzenia miał im lechita Sławomir Twardygrosz, a po każdym faulu Lecha do poznaniaków dobiegał Robert Rzeczycki.

"Kolejorz" zaczął energiczniej atakować dopiero od ok. 20 min. Wcześniej przewagę miały Tłoki. Gorzyce nie ustępowały Lechowi, potrafiły stworzyć równie groźne okazje bramkowe. Gracze z małej podsandomierskiej wsi mieli nie gorsze umiejętności niż piłkarze z Poznania. Gospodarze walczyli jednak wyjątkowo ambitnie - począwszy od akcji Marka Trzebnego z 4. min, kiedy to lechita dogonił przy linii końcowej na pozór straconą piłkę i zagrał ją w pole karne.

Sytuacja zmieniła się na korzyść Lecha po rzucie karnym, choć aż do drugiej bramki "Kolejorzowi" w każdej chwili groził wyrównujący gol Tłoków. Te bowiem nie ustawały w staraniach. Dopiero przy 2:0 Lech mógł być pewny swego.

Takie mecze jak pojedynek Lecha z Tłokami to klasyczny przykład drugoligowych bitew na kopnięcia, wślizgi, przepychanki. Podobne mecze nie są zbyt piękne, emocjonujące, ale w II lidze niemal wszystkie ekipy grają w taki sposób. Lech zaczął się wreszcie tego uczyć. Poznaniacy zrozumieli, że aby wygrać, trzeba rywala "wykopać z boiska".

Zawodnik meczu: Waldemar Przysiuda (Lech Poznań).

Jacek Zieliński (trener Tłoków Gorzyce):
Jestem pod wrażeniem determinacji, z jaką zagrał przeciwko nam Lech. Dotąd miałem znacznie gorszą opinię o ambicji tej drużyny. Lech zagrał ostro, na granicy faula, ale popieram to. Taka jest piłka. Kto odstawia nogę, ten przegrywa. Choć my przegraliśmy, mimo, iż nie odstawiliśmy nogi. Po bramce na 0:1 zagraliśmy już ryzykancko, bez asekuracji w obronie. Przegraliśmy, ale nie robię z tego tragedii. Dla nas, małych Gorzyc takie mecze to wielkie przeżycie. W Poznaniu jest wspaniała widownia, wspaniała oprawa. Tu powinna być I liga i tyle!

Bogusław Baniak:
Szkoleniowiec "Kolejorza" bardzo przeżywał swój debiut - biegał przy linii bocznej, krzyczał, skakał, cieszył się z wygranej. Przed spotkaniem objęty z zawodnikami stworzył kółko, w którym ekipa Lecha się koncentrowała. Po meczu przemówił do dziennikarzy w niezwykle wzruszającym tonie. Oto co mówił:
Mecz kosztował mnie sporo zdrowia i gardła. Zagrałem odważnie, z trzema napastnikami i na pograniczu faula. Ale jak miałem grać? Nie jestem magikiem. Mogę tylko poprawić piłkarzom psychikę, atmosferę w szatni i nakręcić ich do walki. To się udało. Nie widziałem jeszcze Lecha tak walczącego i tak cieszącego się po zwycięstwie. Dziękuję piłkarzom za determinację i kibicom za to, że przyszli i trzymali chłopaków "na cugu" swym dopingiem. Gdy tu przyszedłem, zastałem pierwszoligową organizację klubu. Mam tu wszystko - dwóch lekarzy, fizjologów, komplet badań. Atmosfera jest wspaniała - tu w Poznaniu każdy mecz to święto. To zasługa kibiców i dziennikarzy. Problemem Lecha jest to, że zagalopowano się tu w odmładzaniu zespołu. Nawet ci młodzi chłopcy są jednak w stanie utrzymać II ligę i muszą to zrobić. Na razie postawiliśmy drobny kroczek, ale wystarczy przegrać następny wyjazd i znów wracamy do punktu wyjścia. Lech gra u siebie z ekipami walczącymi o awans do I ligi, więc ja nie mam wyjścia - muszę ustawić zespół na wyszarpywanie punktów na wyjazdach. Jeśli się uda, jeśli choć raz znajdziemy się "nad kreską" strefy spadkowej, utrzymamy się. A warto, bo ten odmłodzony zespół naprawdę może być kapitalną bazą dla klasowej drużyny, która powstałaby tu za kilka lat. Jeśli nam się nie uda, biorę wszystko na siebie. Jeśli spuszczę Lecha do III ligi, proszę pisać, że zrobił to Baniak, a nie Topolski czy Pinter. Przejąłem zespół z dobrodziejstwem inwentarza i ja odpowiadam za jego końcowe losy.

Minuta po minucie:

3. min - Groźna akcja Tłoków. Krzysztof Złotek zagrywa z rzutu wolnego z 25 m. Piłka trafia w polu karnym na głowę niepilnowanego Tomasza Szmuca. Ten zaskoczony strzela obok słupka

21. min - do piłki po dalekim podaniu dochodzi w polu karnym Sławomir Twardygrosz. Posyła piłkę wzdłuż bramki, ale Piotr Tyszkiewicz jej nie sięga. Zły kopie w słupek.

24. min - seria stuprocentowych okazji bramkowych Lecha. Po ładnej akcji Andrzeja Przerady do jego dośrodkowania nie dochodzi Waldemar Przysiuda. Potem po rzutach rożnych Marek Trzebny dwukrotnie strzela głową obok słupka.

32. min - kapitalna okazja dla Gorzyc. Weteran Tomasz Tułacz ośmiesza graczy Lecha. Ucieka im lewą stroną - Przerada nie może go dogonić. Tułacz wykłada piłkę Piotrowi Bańskiemu. Ten ślizga się na niej, choć jest sam w polu karnym.

GOL! 40. min - Tyszkiewicz wybiega do dalekiego podania. W polu karnym atakują go Zbigniew Syguła i bramkarz Tłoków. Rzut karny. Wykorzystuje go Przysiuda. 1:0 dla Lecha.

45. min - po rzucie wolnym bitym przez Michałą Golińskiego Przysiuda dwukrotnie z bliska strzela w bramkarza.

57. min - Szmuc jest sam w polu karnym Lecha, ale za daleko wypuszcza sobie piłkę.

GOL! 71. min - Bartosz Ślusarski zablokowany w polu karnym, ale Przysiuda dochodzi do bezpańskiej piłki. Ma czas i miejsce, by jeszcze z nią podbiec. Pakuje ją do siatki. 2:0 dla Lecha.

82. min - rzut rożny bije Złotek. W zamieszaniu podbramkowym Krzysztof Kołaczyk lobuje strzałem głową bramkarza Lecha, ale piłka minimalnie mija słupek.

87. min - Ślusarski zaskoczony tym, że sędzia nie odgwizdał mu spalonego, zagrywa do Przysiuda. To akcja jak przy drugiej bramce, ale teraz Przysiuda strzela za wysoko.

90. min - Krzysztof Michalski przegrywa pojedynek sam na sam z bramkarzem Tłoków.

90. min - w podobnej sytuacji po drugiej stronie boiska jest Bogusław Pacanowski, ale nie opanowuje piłki.

G.azeta W.yborcza

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License