2001.04.21 Lech Poznań - ŁKS Łódź 0:0 (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - ŁKS ŁódźMecze grane 21 kwietniaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski, T. Najewski, Przerada, Jabłoński (64' T. Bekas), Twardygrosz (78' Avaa), Jacek, Matlak, Przysiuda, Tyszkiewicz (53' Trzebny), Ślusarski
Trener: Baniak

ŁKS Łódź: Kikowski - Napierała, Krysiński, Julcimar, K. Smoliński, Buchowicz (81' Krysiak), Łabędzki, Golański (60' Białas), Kucz (68' Sierant), Grad, Żuberek

Widzów: 5.000 (100 gości)

Sędzia: Ryszard Rębilas (Kraków)

Żółte kartki: T. Bekas - Napierała, Białas


Relacja w G.azecie W.yborczej

Cztery celne strzały z dystansu w całym meczu oddali piłkarze Lecha Poznań to było jednak za mało, aby myśleć o zwycięstwie nad ŁKS Łódź. Po remisie 0:0 sytuacja poznaniaków jest wręcz dramatyczna.

Pomimo że piłkarze Lecha Poznań już w czwartym kolejnym meczu wiosną na własnym boisku nie stracili bramki, to zagrali słabo. - Wydawało mi się, że po zwycięskim meczu z Tłokami Gorzyce zespół uwierzy w swoje możliwości i zaczniemy grać lepiej. Potwierdzał to mecz w Bełchatowie, gdzie zagraliśmy dobrze, ale nie zdobyliśmy punktów. Przeciwko ŁKS jednak zawiedliśmy i należy za naszą grę przeprosić kibiców, którzy przyszli - mimo fatalnej pogody - na stadion - mówił po sobotnim spotkaniu załamany trener Lecha Bogusław Baniak. Poznaniacy zgromadzili do tej pory 24 pkt i nadal tracą do miejsca poza strefą spadkową trzy punkty.

Eksperyment w obronie

Przed sobotnim meczem kibice Lecha najbardziej obawiali się o postawę linii defensywnych poznańskiego zespołu. Z powodu nadmiaru żółtych kartek zabrakło w składzie Marcina Drajera i Arkadiusza Miklosika. Jako stoper wystąpił Tomasz Najewski, a jako boczni obrońcy - cofnięty z linii pomocy Andrzej Przerada i Krzysztof Michalski.

Michalski i Przerada odpowiadali za pilnowanie dwóch napastników łodzian - Adama Grada i Dzidosława Żuberka. Niemal każda akcja łodzian była tak konstruowana, że piłka w końcu trafiała do Grada. Ten miał za zadanie minąć pilnującego go obrońcę i spróbować dograć pod bramkę do jednego z kolegów. Tylko raz poznaniacy dali się oszukać, gdy Grad minął Przeradę i Jabłońskiego i podał do Michała Buchowicza, który strzelał zza pola karnego. Norbert Tyrajski odbił jednak piłkę na rzut rożny.
Jeden błąd popełnił także Najewski, który źle ocenił lot piłki i minął się z nią. Na bramkę Lecha popędził Żuberek, ale za daleko wypuścił sobie piłkę i Tyrajski był lepszy. - Zagrał jako stoper dobrze. Nie ryzykował, a to się liczy najbardziej - pochwalił go drugi trener ŁKS Ryszard Polak.

Trzy celne w meczu

- O linię obrony bałem się najbardziej, a zagrała najlepiej. Zawiedli mnie natomiast napastnicy, a najbardziej pomocnicy - stwierdził trener poznaniaków Bogusław Baniak. Rzeczywiście, do gry przednich formacji "Kolejorza" można mieć sporo zastrzeżeń.
Na boisku występowało trzech napastników, a po wejściu na boisko Nigeryjczyka Dondu Avaa, nawet czterech. Dało to jednak tylko cztery celne strzały w całym meczu, a żadnego w pierwszej połowie. - Wbrew pozorom, przed przerwą zagraliśmy lepiej. Mieliśmy dogodne okazje, ale brakowało skuteczności. Po przerwie moi piłkarze grali już bardzo nerwowo i efekt był taki, że były ogromne problemy ze stworzeniem sytuacji podbramkowych. A celne strzały oddawaliśmy z 30 m - oceniał Baniak.

Murawa jak gąbka

Najwięcej zastrzeżeń można mieć jednak do pomocników, którzy uparcie próbowali zagrywać górne piłki do napastników. Nie było to jednak dobrym pomysłem z dwóch powodów. Po pierwsze: przez cały dzień w Poznaniu padał deszcz i murawa na stadionie przy ul. Bułgarskiej była nasiąknięta, jak gąbka. Piłkę, która spadała z góry na murawę ciężko było, przy umiejętnościach technicznych Lecha, opanować. Po drugie: napastnicy Lecha nie dysponują dobrymi warunkami fizycznymi i nie mieli szans na wygrywanie pojedynków z rosłymi obrońcami ŁKS. - Oczywiście, że nakazałem zawodnikom grać po ziemi, a nie górą. Oni nie realizowali jednak założeń taktycznych - oburza się Baniak. Zwłaszcza w drugiej połowie brakowało w "Kolejorzu" zawodnika, który potrafiłby dobrze rozegrać piłkę. Sławomir Twardygrosz, który był za to odpowiedzialny, na grząskim boisku szybko stracił siły i słusznie został zmieniony.

Słabe stałe fragmenty

Trudno również zrozumieć, dlaczego poznaniacy nie potrafili w tym meczu zagrozić łodzianom ze stałych fragmentów gry - rzutu rożnego czy wolnego. Od trzech tygodni, czyli od momentu kiedy trenerem Lecha został Bogusław Baniak, poznańscy piłkarze na każdym treningu ćwiczą wykonywanie tych elementów. W meczu z łodzianami wykonywali sporo rzutów rożnych i wolnych, ale tylko raz goście mogli stracić gola. W 21. min po uderzeniu piłki głową przez Tyszkiewicza od utraty gola łodzian uratowała poprzeczka. - Trzeba będzie przeprowadzić męskie rozmowy z zawodnikami. To jest niepojęte, aby nie oddać celnego strzału ze stałego fragmentu gry - mówił Baniak.

- Przyjechaliśmy tutaj po remis i swój cel osiągneliśmy. Nie był to mecz na wysokim poziomie. Nie mógł jednak być, skoro spotkały się w nim zespoły, które walczą o utrzymanie w II lidze - przyznał trener łodzian Mirosław Dawidowski. - Szkoda tylko, że o byt w II lidze muszą walczyć tak zasłużone kluby, jak ŁKS i Lech - dodał.

- Nie wygraliśmy z ŁKS, a przed nami mecze z najlepszymi zespołami ligi: KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Górnikiem Polkowice i RKS Radomsko. O punkty będzie bardzo trudno. Wydaje się, że długo pozostaniemy na przedostatnim miejscu - zakończył z żalem Baniak.

Gracze meczu: obrońcy ŁKS
Tak dobrze pilnowali piłkarzy Lecha, że ci zdołali oddać zaledwie cztery celne strzały - wszystkie z dystansu.

LECH - ŁKS

19 strzały 9
4 celne 1
1 słupki i poprzeczki 0
25 faule 32
4 spalone 3
11 rzuty rożne 6
1 żółte kartki 2

Wypowiedzi pomeczowe:

Andrzej Przerada:
Uważam, że dobrze wywiązałem się dziś z powierzonego mi zadania, bo Adam Grad, którego pilnowałem, nie strzelił bramki. Czuję jednak niedosyt. Jeden punkt na własnym boisku to tak, jak porażka. Ciężko nam się grało, bo oni bronili się praktycznie w dziewiątkę. Postaramy się odrobić te punkty w Ostrowcu. Teraz pozostały nam już w większości mecze z drużynami z górnej części tabeli, a z nimi gra się łatwiej, niż z drużynami zagrożonymi spadkiem.

Grzegorz Matlak:
Cały czas wierzę, że utrzymamy się w lidze. Jakby tak nie było, to pewnie pracowałbym już gdzie indziej. Ten mecz powinniśmy wygrać. Szkoda, że nie potrafiliśmy w pierwszej połowie wykorzystać silnego wiatru.

Adam Kucz (piłkarz ŁKS, były zawodnik Lecha):
To był dramatyczny, toczony w bardzo ciężkich warunkach atmosferycznych mecz. Remis jest sprawiedliwym wynikiem, ale to my stworzyliśmy więcej dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Lecha stać na tyle, ile dzisiaj pokazał. Życzę jednak tej drużynie utrzymania się w lidze. Szkoda byłoby takiego stadionu i takiej publiczności.

Krzysztof Smoliński (piłkarz ŁKS, były zawodnik Lecha):
Dobrze mi się grało przeciw Lechowi. Poznaniacy byli bardzo zdeterminowani, co było widać na boisku. Mimo, że w tym klubie potraktowano mnie bardzo niepoważnie, to uważam, że z taką organizacją i z takim piłkarskim potencjałem Lech powinien utrzymać się w II lidze.

Minuta po minucie

8. min - groźna akcja łodzian. Marcin Krysiński mija przed polem karnym jednego z poznańskich obrońców i strzela na bramkę Norberta Tyrajskiego. Piłka trafia jednak w boczną siatkę bramki Lecha. Po chwili po raz pierwszy groźnie atakują poznaniacy. Strzela zza pola karnego Sławomir Twardygrosz, ale niecelnie.

11. min - ŁKS wykonuje rzut wolny z lewej strony pola karnego. Piłkę dośrodkowuje Adam Kucz. Głową próbuje ją skierować do bramki Lecha Dzidosław Żuberek, ale się myli.

18. min - silny wiatr omal nie pomaga poznaniakom zdobyć gola. Z rzutu rożnego zagrywa Waldemar Przysiuda, a piłka niesiona podmuchami wiatru szybuje w kierunku bramki łodzian. Mija jednak minimalnie słupek łódzkiej bramki.

21. min - w polu karnym ŁKS szarżuje Przysiuda, ale obrońcy w ostatniej chwili wybijają piłkę na rzut rożny. Po rzucie rożnym, wykonywanym przez Grzegorza Matlaka, poznaniacy są najbliżej zdobycia gola w całym meczu. Głową piłkę uderza Piotr Tyszkiewicz, ale futbolówka odbija się od poprzeczki i wypada poza boisko.

28. min - trwa napór Lecha. Poznaniacy wykonują trzy rzuty rożne z rzędu.

30. min - kolejny strzał na bramkę łodzian. Tym razem próbuje Piotr Jacek - znów niecelnie.

41. min - pierwszy celny strzał w meczu. Adam Grad radzi sobie z trzema obrońcami "Kolejorza" i wykłada piłkę Michałowi Buchowiczowi. Ten strzela, a Tyrajski z trudem odbija piłkę na rzut rożny.

53. min - wreszcie poznaniacy uderzają celnie na bramkę Jacka Kikowskiego. Czyni to Matlak z rzutu wolnego - golkiper łodzian odbił piłkę na rzut rożny.

76. min - poznaniacy dośrodkowują piłkę na pole karne do Przysiudy, który nie decyduje się przyjmować piłki, tylko strzela z woleja na bramkę. Kikowski łapie piłkę.

77. min - ŁKS bardzo groźnie kontratakuje. Buchowicz strzela bardzo mocno, ale niecelnie.

80. min - gola mógł zdobyć wprowadzony minutę wcześniej Dondu Avaa. W polu karnym Nigeryjczyk przypadkowo przejmuje piłkę, jednak jego uderzenie blokują obrońcy z Łodzi.

90. min - przed bramkarzem z Łodzi znajduje się dwóch poznaniaków. Marek Trzebny podaje do Przysiudy, a ten posyła piłkę ponad bramką łodzian. Na dodatek asystent sędziego podnosi chorągiewkę i sygnalizuje pozycję spaloną.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License