2001.04.28 Lech Poznań - Górnik Polkowice 1:0 (1:0) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Górnik PolkowiceMecze grane 28 kwietniaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski (79' T. Bekas), Miklosik, Drajer, Jabłoński (56' T. Najewski), Twardygrosz, Jacek, Michał Goliński, Matlak, Przysiuda, Tyszkiewicz (69' Ślusarski)
Trener: Baniak

Górnik Polkowice: Norko - Malawski, Słowakiewicz, Żyluk, Szymański, Jeziorny, Salamoński, Kułyk (60' Kruszelnicki), Gorząd, Moskal (75' Nowakowski), Ujek

Bramka: 1:0 Michał Goliński 33'wolny

Widzów: 5.000 (35 gości)

Sędzia: Paweł Skonieczny (Gdańsk)

Żółte kartki: Drajer, Twardygrosz - Szymański, Ujek


Relacja w G.azecie W.yborczej

Wygrana 1:0 (1:0) nad Górnikiem Polkowice spowodowała szał radości na widowni. Dała bowiem "Kolejorzowi" nadzieję na opuszczenie strefy spadkowej.

Lech tą wygraną obudził nadzieję wśród kibiców. Ma bowiem teraz 2 pkt straty, aby wyjść ze strefy spadkowej. Wyniki sobotniej kolejki ułożyły się bowiem po myśli poznaniaków. Przegrała u siebie Lechia Gdańsk, przegrała także Stal Stalowa Wola. A te właśnie ekipy musi wyprzedzić Lech, aby utrzymać się w II lidze.

Lech nie jest faworytem w starciu z żadnym z zespołów II ligi, nawet w meczach u siebie. Nie był też faworytem w pojedynku z Polkowicami - rewelacyjnym beniaminkiem, który niedawno jeszcze miał realne szanse na awans do ekstraklasy. Teraz te szanse zmalały, choć o ostatecznych losach zarówno Górnika, jak i Lecha trudno w tej chwili wyrokować - do końca sezonu pozostało jeszcze 10 kolejek.

Po zwycięstwie nad Górnikiem sytuacja Lecha i humory jego kibiców znacznie się poprawiły. - Życzę wam utrzymania. Szkoda tego stadionu i tych kibiców - mówił po meczu zafascynowany atmosferą na Bułgarskiej trener Polkowic Mirosław Dragan.

"Kolejorz" miał jednak poważne problemy z Górnikiem, który jesienią rozbił go u siebie 3:0. Grał bowiem kiepsko. Lechici dość wyraźnie w niektórych momentach meczu górowali nad Polkowicami wyszkoleniem technicznym, za to brakowało im koncepcji i sprytu oraz zmysłu taktycznego. Górnik zagrał tak, jak większość II-ligowych ekip występujących na wyjazdach - cofnął się do obrony i wybijał Lecha z uderzenia. Gdyby nie przypadkowa bramka w 34. min, która zmieniła grę, mogliby - podobnie jak niedawno ŁKS Łódź, a wcześniej wiele innych drużyn - wywieźć z Poznania jeden punkt za bezbrakowy remis. Poznaniacy grali bowiem dość schematycznie - wrzutka piłki z boku boiska i oczekiwanie na błąd polkowickich obrońców. Ci jednak grali dość poprawnie.

Górnika "załatwił" jednak jego bramkarz - Przemysław Norko, który od początku meczu interweniował niepewnie, a to co zrobił przy bramce, wywołało na widowni śmiech i aplauz dla niego. Przepuścił zagranie Golińskiego, które de facto było dośrodkowaniem, a nie strzałem.

Po tym golu Górnik ruszył do natarcia i stworzył wiele groźnych sytuacji podbramkowych. W ostatnich dwóch minutach niefrasobliwość Lecha mogła zaprzepaścić cały 90-minutowy wysiłek. Wchodzący na pole karne z głębi pola pomocnicy Górnika stworzyli ogromne zagrożenie. Poznańscy pomocnicy, odpowiedzialni za powstrzymanie ich, zezwolili im na to, a obrońcy - którzy mieli pilnować napastników Górnika - byli bezradni.

Poznaniacy grali z ogromną determinacją, zaangażowaniem. Walczyli ambitnie, biegali do każdej piłki, często wyprzedzali rywali i wygrywali z nimi pojedynki jeden na jeden. Kibice mieli do nich pretensje nie o ambicję, ale o zwykłe braki piłkarskie - o to, że Michał Goliński daje się wyprzedzić rywalowi, a Bartosz Ślusarski nie potrafi minąć zwodem rywala, tak jak kiedyś.
Lech wymęczył to zwycięstwo i jego piłkarze opuszczali murawę w dobrych nastrojach. Jeżeli bowiem udałoby im się teraz w środę zdobyć punkty we Wrocławiu z Polarem, jest szansa na pierwsze w tym sezonie wyjście ze strefy spadkowej.

Antybohater meczu - Przemysław Norko (bramkarz Górnika)

Od początku meczu bronił niepewnie - mijał się z piłką, wychodził z bramki, kiedy nie było takiej potrzeby. W 34. min przepuścił do siatki dość łatwy do obrony strzał Golińskiego. - To skandal, że taki zespół jak my ma tak słabego bramkarza - mówi trener Górnika Mirosław Dragan. Co ciekawe, Norko jest młodzieżowym reprezentantem Polski.


Relacja w Gazecie Poznańskiej z dnia 30.04.2001

Gol z połowy boiska

Skromnie, ale zasłużenie piłkarze Lecha pokonali jednego z pretendentów do awansu zespół Górnika Polkowice. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił prawie z połowy boiska Michał Goliński.

Pomocnik Kolejorza w 34. minucie ustawił piłkę z prawej strony murawy chcąc dośrodkować na pole karne rywali. Jakie było jego zdziwienie, gdy futbolówka minęła wszystkich graczy - w tym bramkarza gości Przemysława Norko - i wpadła do siatki. Szał radości wśród publiczności i szczęście poznańskich graczy. Na trybunach poznańskiego stadionu, mimo że pogoda kolejny raz nie była łaskawa i w drugiej połowie padał deszcz, zasiadło prawie pięć tysięcy kibiców. Przyjechała też barwna grupa (około 25 osób) fanów z Polkowic. Lechici do tego pojedynku przystąpili osłabieni brakiem Andrzeja Przerady, który musiał pauzować za żółte kartki. W ustawieniu ekipy z ulicy Bułagarskiej musiały więc nastąpić korekty. Od pierwszej minuty zagrał Krzysztof Michalski. Zawodnicy ze stolicy Wielkopolski nie ruszyli do gwałtownych ataków, starając się dokładnie konstruować akcje ofensywne. Oba zespoły w pierwszych 30. minutach nie potrafiły zagrozić bramce rywali. Sytuację zmieniła bramka zdobyta dla Lecha.

W drugiej części drużyną dominującą byli goście. Podopieczni Mirosława Dragana przeprowadzili kilka niebezpiecznych akcji. Na szczęście żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Po zakończonym spotkaniu odbyła się wielka feta - pokaz sztucznych ogni przygotowany przez firmę Dragon.

Wypowiedzi pomeczowe:

Arkadiusz Miklosik (kapitan Lecha):
Jesteśmy szczęśliwi ze zdobycia kompletu punktów. To powinno nas podbudować psychicznie przed kolejnymi meczami. W następnym spotkaniu wyjazdowym we Wrocławiu w końcu powinniśmy uzyskać korzystny wynik.

Mirosław Dragan (trener Górnika Polkowice):
Gratulując Lechowi zwycięstwa życzę by ten zespół utrzymał się w II lidze. W mojej ocenie nie byliśmy słabszym zespołem. Stworzyliśmy więcej klarownych sytuacji podbramkowych od gospodarzy. Jedną z nich trzeba było zamienić na gola. Przy strzelonej bramce dla Lecha ewidentny błąd popełnił Przemysław Norko, który nie złapał piłki. Jest to kolejny jego słaby występ w ważnym dla nas meczu. Nie można się jednak dziwić moim młodym podopiecznym, że nie wytrzymują presji psychicznej. Każdy bowiem w Polkowicach marzy o awansie do ekstraklasy.

Bogusław Baniak:
Zespół Górnika Polkowice mieliśmy bardzo dobrze rozpracowany dzięki trenerowi Ryszardowi Łukasikowi. Zagraliśmy z pełną determinacją i mądrze taktycznie. Pierwsza połowa przypominała mecz I ligi. W grze drużyny był rozsądek, a nie wariactwo. Nie ruszyliśmy chaotycznie do przodu, tylko staraliśmy się zabezpieczyć tyły. W drugich 45 minutach nie było wielkiej piłki. Żałuję dobrych sytuacji, których nie potrafiliśmy wykorzystać. Było kilka szybkich kontr, które kończyły się na doświadczonych obrońcach Górnika Polkowice. Słabo spisywali się napastnicy w pojedynkach jeden na jeden. W końcówce zbyt szybko się cofnęliśmy stąd tak nerwowe ostatnie minuty. Są to błędy, które niestety popełniają młodzi zawodnicy, a tacy dominują w Lechu. Na dodatek nie mam obrońców, którzy dysponują dobrymi warunkami fizycznymi. Aby wygrać pojedynki główkowe w polu karnym Michalski musiałby podnosić Jacka.


Relacja Wojciecha Michalskiego

Gol kuriozum

Ze wszystkich goszczących w tym roku na Bułgarskiej drużyn Górnik okazał się zdecydowanie najsłabszy. Bardzo to dziwne, bowiem polkowiczanie znajdują się w czołówce tabeli i mierzą w ekstraklasę, a lechici rozpaczliwie bronią się przed degradacją. Tymczasem goście przyjechali do Poznania nastawieni wyjątkowo bojaźliwie i od początku meczu widać było, że interesuje ich wynik remisowy. Niewątpliwie osiągnęliby ten swój mało ambitny plan, gdyby nie bramka kuriozum, która dała Lechowi szczęśliwe zwycięstwo. W 33. minucie Michał Goliński wykonywał rzut wolny z odległości ok. 40 metrów. Wrzucił piłkę na przedpole gości, tam nikt nie zdołał jej dotknąć, a bramkarz Przemysław Norko jak nowicjusz przepuścił ją do siatki.

Utrata gola nie zmieniła podejścia polkowiczan do boiskowych obowiązków i nadal grali bardzo zachowawczo dbając o zabezpieczenie własnych tyłów. Było to o tyle zbędne, że doskonale radził z tym sobie weteran Andrzej Słowakiewicz. Przez ponad 70 minut na boisku nie działo się nic godnego uwagi i dopiero w końcówce Górnik zaatakował nieco odważniej, jednak okazało się, że umiejętności, a właściwie ich brak nie są w stanie zapewnić mu choćby jednego punktu.

Mecz Lech - Polkowice minuta po minucie

13. min - Bramkarz Górnika Przemysław Norko wychodzi daleko do piłki. Ta trafia do Sławomira Twardygrosza. Lechita uderza z 25 m, ale Norko zdołał wrócić do bramki i złapać piłkę.

31. min - Rzut wolny dla Lecha. Piłka wyrzucona z 20 m przez Krzysztofa Jabłońskiego, ale skaczących do niej Przysiudę i Tyszkiewicza ubiegają polkowiccy obrońcy.

GOL! 34. min - Rzut wolny z prawie 40 m. Bije Michał Goliński. Wrzuca piłkę w pole karne, tam jednak nikt jej nie przejmuje. Piłkę przepuszcza też Norko i futbolówka, ku zaskoczeniu wszystkich, wpada do bramki. 1:0 dla Lecha po kuriozalnym golu!

41. min - Wysocy Ujek i Gorząd zostają w ostatniej chwili uprzedzeni pod bramką Lecha przez jego obrońców.

50. min - Po rzucie wolnym Sławomir Kułyk z Górnika strzela głową tuż obok bramki.

51. min - Błąd obrony Lecha - obrońca Marcin Drajer myślał, że piłkę przejmie bramkarz Tyrajski, a Tyrajski - że Drajer. W efekcie doskonałą okazję bramkową miał Gorząd.

52. min - Bilardowe zagrania na polu karnym Lecha. Strzela Robert Malawski - trafia w kolegę z zespołu, Tomasza Moskala. Ten przejmuje piłkę i od razu uderza - obok bramki.

55. min - Drajer marnuje doskonałą okazję. Biegnie z piłką przez pół boiska, z boku pokazuje mu się na dogodnej pozycji Przysiuda, ale Drajer nie zagrywa mu futbolówki. Wdaje się w drybling i traci ją. Gdyby podał, gol byłby niemal pewny.

74. min - Szybka kontra Górnika. Ujek jest sam przed bramką Lecha, ale strzela nad poprzeczką.

80. min - Piękny strzał Golińskiego z 20 m. Parada Norki, który wybija piłkę spod poprzeczki.

89. min - Na pole karne wkracza Tomasz Salamoński. Jego strzał głową z bliska broni Tyrajski.

90. min - Podobna sytuacja - tym razem w polu karnym znajduje się Marcin Jeziorny, ale strzela tuż obok bramki.

Wypowiedzi po meczu Lech - Polkowice

Michał Goliński:
W Ostrowcu Świętokrzyskim graliśmy bardzo dobrze, prowadziliśmy 2:1, ale przegraliśmy. Dlatego przeciwko Górnikowi styl gry nie był najważniejszy, tylko zwycięstwo. I to się udało. Takie rzuty wolne, jak ten, po którym padła bramka, wykonujemy na treningach. Oczywiście, że chciałem dośrodkowywać. Wszyscy zawodnicy w polu karnym odsunęli się jednak, a bramkarz był zasłonięty i piłka wpadła do bramki.

Andrzej Słowakiewicz (Górnika Polkowice):
Gdybym powiedział, że byliśmy lepsi, to wiele osób by mi zarzuciło, że jestem zarozumiały. Gdybym stwierdził, że byliśmy słabsi, to bym skłamał. Jeżeli nie w Olimpii, bo nie, i nie w Warcie, to tylko w Lechu może być silny klub. Poznań zasługuje na dobrą drużynę ligową. Szczególnie dla tych wspaniałych kibiców, ale także za tradycję, którą ma ten klub.

Mirosław Dragan (trener Górnika Polkowice):
Nie byliśmy słabszym zespołem. Mogę wręcz powiedzieć, że mieliśmy więcej czystych sytuacji bramkowych, choć przewagę w polu miał Lech. Straciliśmy jednak bramkę po ewidentnym błędzie Norki. Trudno, nasz wynik w tym sezonie i tak przeszedł nasze oczekiwania.

Bogusław Baniak:
Żeby pokonać Polkowice, musieliśmy zagrać z takim zaangażowaniem, jak z Gorzycami, i tak mądrze taktycznie, jak z KSZO. W pierwszej połowie graliśmy rozsądnie, bez wariactwa. Generalny szturm na bramkę Górnika byłby bowiem wodą na młyn trenera Dragana. Za ofiarność w grze serdecznie dziękuję moim piłkarzom. Gdybym miał takich zawodników, jak Ujek czy Moskal, to tak otwartego Górnika skaleczylibyśmy ze 4:0 i wtedy nasza przewaga byłaby widoczna. Kto ma jednak skakać z wysokimi rywalami? Michalski musiałby podsadzić Jacka, żeby mógł wygrać pojedynek główkowy z Ujkiem czy Moskalem! Tacy obrońcy, jak Słowakiewicz pokazują jednak , że II liga jest dla nich, a my płacimy za błędy młodości. Co jednak robić - selekcja tego zespołu to był kryminał!

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License