2001.05.05 Lech Poznań - RKS Radomsko 1:1 (0:0) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - RKS RadomskoMecze grane 5 majaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski, Miklosik, Drajer, Przerada, Twardygrosz, Jacek, Michał Goliński, Matlak (83' Trzebny), Przysiuda (90' Z. Zakrzewski), Tyszkiewicz (74' Białek)
Trener: Baniak

RKS Radomsko: Borkowski - Lewandowski, Prokop, Leszczyński, Nowak, Jelonkowski, Dziuba, Myśliński, Mandrysz, Kalita (84' Jóźwiak), Kowalczyk

Bramki: 1:0 Przysiuda 64', 1:1 Kalita 66'karny

Widzów: 7.000

Sędzia: Pyzałka (Wrocław)

Żółte kartki: Tyrajski, Matlak - Jelonkowski, Mandrysz


Relacja Macieja Henszela

Piłkarze walczącego o utrzymanie się w II lidze Lecha Poznań byli lepszym zespołem od lidera rozgrywek - RKS Radomsko. Mecz zakończył się jednak remisem, który zepchnął "Kolejorza" z powrotem do strefy spadkowej.

Piłkarze Lecha Poznań wygrali swoje dwa ostatnie mecze w II lidze i po raz pierwszy od dłuższego czasu wydostali się ze strefy spadkowej. Te wyniki, a także znakomita pogoda sprawiły, że mecz "Kolejorza" z liderem II ligi oglądało na stadionie przy ul. Bułgarskiej blisko 8 tys. kibiców. - Zawsze marzyłem, aby pracować w Poznaniu, bo przyjeżdżając tutaj z innymi zespołami czułem atmosferę wielkiego widowiska. Ten mecz znów mi ją przypomniał. Oprawa meczu i poziom sportowy były na poziomie I ligi - komplementował po meczu piłkarzy i kibiców trener Lecha Bogusław Baniak.

Lider po trybunach

- Graliśmy w tym meczu o zwycięstwo, ale nie udało się - stwierdził grający trener RKS Piotr Mandrysz. Ta wypowiedź bardzo zdziwiła dziennikarzy, którzy obserwowali spotkanie. Lider tabeli zaprezentował się bowiem słabo i już od początku było widać, że będzie zadowolony z remisu. Okazywał to głównie Mandrysz, który opóźniał grę i na każdym kroku próbował poznaniaków wybić z rytmu. Czynił to jednak na tyle mądrze, że żółtą kartkę ujrzał dopiero w… 90. min.
Ustawienie Radomska było bardzo defensywne. W pierwszej połowie na boisku występował tylko jeden napastnik - Radosław Kowalczyk. Pięciu piłkarzy grało w linii pomocy, a czterech - w obronie. Radomszczanie grali jednak słabo. Zespołowi, który walczy o awans do ekstraklasy, nie przystoi bowiem wybijanie piłek w trybuny, by oddalić niebezpieczeństwo od własnej bramki.

Z pomocą wiatru

Piłkarze RKS mieli za zadanie zagęszczać środek boiska, aby uniemożliwić poznaniakom swobodne rozgrywanie piłki. Goście liczyli także na to, że przejmą w tym rejonie boiska sporo piłek i będą mieli okazję do kontrataków. Tak stało się już w 5. min, gdy Radosław Kowalczyk był sam na sam z Norbertem Tyrajskim, ale przegrał ten pojedynek. Później ofensywne akcje gości można było policzyć na palcach jednej ręki. Kolejny strzał w kierunku bramki Lecha piłkarze z Radomska oddali bowiem… dopiero w 53. min. Z rzutu wolnego z 45 m uderzał wtedy Mirosław Kalita, strzelił mocno, ale niecelnie.

W drugiej połowie goście grali jednak z wiatrem i dwukrotnie stworzyli sobie idealne sytuacje do zdobycia gola. W obu przypadkach błąd popełnili poznańscy pomocnicy i obrońcy, którzy nie potrafili przypilnować wbiegającego pomocnika RKS Andrzeja Dziuby. Ten dostawał długie podanie i był sam przed Tyrajskim.
Właśnie po jednej z takich akcji sędzia z Wrocławia Marian Pyzałka podyktował rzut karny dla gości, który dał im wyrównanie. - Ten karny był bardzo wątpliwy. Wydaje się, że Tyrajski najpierw odbił piłkę po strzale zawodnika z Radomska, a dopiero później wpadł na niego - stwierdził pomocnik Lecha Michał Goliński. Podobnego zdania był trener Lecha Bogusław Baniak. - Oczywiście nie mogę wypowiadać się na temat pracy arbitrów, ale cieszę się, że tym meczem pan Pyzałka kończy pracę sędziowską. On ma nadwagę większą niż ja - komentował Baniak. Po stracie gola poznaniacy nie potrafili już zagrozić bramce gości.

Najlepszy w II lidze

Wcześniej grali jednak dobrze taktycznie. Momentami spychali piłkarzy z Radomska do rozpaczliwej defensywy. Nie atakowali za wszelką cenę środkiem boiska, tylko próbowali wykorzystać szerokie boisko w Poznaniu i zaatakować skrzydłami. To pozwalało "rozciągnąć" defensywę gości i doprowadzić do sytuacji strzeleckich w polu karnym. Brakowało jednak skuteczności. - Znów nie mamy szczęścia - mruczeli pod nosem piłkarze Lecha, gdy schodzili w przerwie do szatni. Na drugą połowę wyszli jednak zmobilizowani i z pewnością rozegrali najlepszy mecz w tym sezonie. - A na pewno najlepszy podczas mojej pracy w Lechu - powiedział Baniak.
Wreszcie poznańskiej publiczności nie zawiódł Piotr Tyszkiewicz. Pokazał bowiem, że nie tylko jest groźny w polu karnym, gdy dostaje podanie i potrafi je z "zimną krwią" wykorzystać, ale także potrafi wypracować sytuacje kolegom. To właśnie po jego dośrodkowaniu padła bramka dla "Kolejorza".

Pogłoski zdementowane

- Cieszę się po tym meczu z jeszcze jednej rzeczy. Lech grał do końca o zwycięstwo, a atmosfera w szatni jest wspaniała - powiedział trener Bogusław Baniak. Po wcześniejszych meczach pojawiły się bowiem pogłoski, że nie wszystkim piłkarzom Lecha zależy na pozostaniu w II lidze. - Tym samym ostatecznie zdementowaliśmy te pogłoski - dodał trener Lecha.

Statystyka meczu

LECH - RADOMSKO
22 strzały 6
5 strzały celne 5
1 słupki i poprzeczki 0
19 faule 33
5 rzuty rożne 4
3 spalone 1
2 żółte kartki 2

ANTYBOHATER MECZU

Piotr Mandrysz
Grający trener Radomska wyprowadził z równowagi niemal wszystkich piłkarzy i kibiców Lecha. Już w pierwszym kwadransie omal nie pobił się na murawie ze Sławomirem Twardygroszem. Niemal przy każdym rzucie wolnym dla Lecha zachowywał się niesportowo: odkopywał piłkę lub brał ją w ręce. Żółtą kartkę za swoje zachowanie dostał jednak dopiero w… 90. min. Czy taki przykład powinien dawać trener młodszym piłkarzom?

Michał Goliński:
Widziałem dobrze sytuację, po której sędzia podyktował karnego dla Radomska. Wydaje się, że popełnił błąd. Norbert Tyrajski najpierw obronił strzał, a dopiero później wpadł na zawodnika z Radomska. Szkoda tych punktów, bo byliśmy lepsi. Zemściło się jednak to, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, które mieliśmy w pierwszej połowie.

Sławomir Twardygrosz:
Atmosfera na boisku była nerwowa. Ale tak już jest, gdy gra się z liderem. Piotr Mandrysz jest bardzo doświadczonym zawodnikiem i wiedział, jak postępować, aby wybić nas z rytmu. Niepotrzebnie jednak przy tym zdenerwował poznańską publiczność. Może wynik nie jest najlepszy, ale ważne, że gramy dobrze. Jestem optymistą, jeżeli chodzi o nasze utrzymanie w II lidze.

Piotr Mandrysz (grający trener RKS Radomsko):
Trudno nie reagować na sytuacje, gdy słyszy się z boku, jak ktoś doradza piłkarzowi Lecha: złam mu nogę! Chcę jednak powiedzieć, że nie chodzi tutaj o trenera Baniaka. W moim zachowaniu nie widzę jednak żadnej złośliwości. Zresztą widać to po pracy sędziego. Kartkę dostałem dopiero w ostatniej minucie za dyskusje, wcześniej widocznie uznał, że na nią nie zasłużyłem.

Mecz Lech Poznań - RKS Radomsko minuta po minucie

4. min - Michał Goliński próbuje skopiować swój wyczyn z meczu z Polkowicami. Strzela niemal z połowy boiska, ale niecelnie.

5. min - jedyna przed przerwą okazja dla Radomska. Radosław Kowalczyk jest sam przed Norbertem Tyrajskim, ale trafia w nogi poznańskiego golkipera.

19. min - z prawej strony dośrodkowuje Sławomir Twardygrosz, głową zbija piłkę Goliński, a z woleja strzela Piotr Tyszkiewicz - metr obok słupka bramki gości.

20. min - żółta kartka dla Grzegorza Matlaka za faul na Andrzeju Dziubie.

25. min - rzut wolny wykonuje Goliński, piłka trafia na głowę Tyszkiewicza, ale nie wpada do bramki. Odbija się od poprzeczki.

28. min - Matlak niepotrzebnie decyduje się na uderzenie z lewej strony pola karnego. Lepszym rozwiązaniem mogła być próba podania do któregoś z trzech kolegów, którzy byli przed bramką Radomska.

34. min - pod bramkę gości zapędza się Marcin Drajer, ale piłka po jego uderzeniu głową mija bramkę.

35. min - Matlak ubiega obrońców Radomska i strzela z linii pola karnego. Bramkarz RKS Piotr Borkowski odbija jednak piłkę.

37. min - żółta kartka dla Janusza Jelonkowskiego za faul na Matlaku.

41. min - trwa napór Lecha. Tyszkiewicz trafia piłką w nogę jednego z obrońców Radomska, a dobitka Twardygrosza jest niecelna.

45. min - Waldemar Przysiuda głową przyjmuje piłkę i wbiega w pole karne. Przewraca się po starciu ze Zdzisławem Leszczyńskim. Publiczność domaga się karnego, ale Marian Pyzałka - arbiter z Wrocławia - kończy pierwszą połowę.

50. min - Twardygrosz uderza z dystansu - ponad bramką.

52. min - kapitalna okazja dla "Kolejorza". Goliński prowadzi piłkę od połowy boiska, ucieka obrońcom Radomska, mija Borkowskiego, ale nie potrafi skierować piłki do pustej bramki.

60. min - Poznańscy obrońcy źle obliczają lot piłki i Andrzej Dziuba z Radomska jest sam przed Tyrajskim. Po raz kolejny lepszy jest poznański golkiper.

GOL! 64. min - kapitalny kontratak poznaniaków. Tyszkiewicz ucieka do linii końcowej i dośrodkowuje. Przysiuda uderza piłkę głową i ta wpada do bramki Radomska. 1:0 dla Lecha.

65. min - Dziuba znów jest sam przed Tyrajskim. Pomocnik RKS oddaje strzał, ale - zdaniem sędziego - jest przy tym faulowany. Rzut karny dla Radomska. Tyrajski jest ukarany żółtą kartką.

GOL! 66. min - na "jedenastce" piłkę ustawia Mirosław Kalita. Strzela w lewy róg bramki Lecha, Tyrajski wędruje w przeciwny. 1:1.

80. min - Piotr Jacek strzela z dystansu, ale Borkowski łapie piłkę.


Relacja Marka Lubawińskiego w Głosie Wielkopolskim

Z pewną dozą niedosytu

Piłkarze poznańskiego Lecha w kolejnym meczu o drugoligowe punkty zremisowali z RKS Radomsko 1:1 (0:0). Przypomnijmy, że drużyna z Radomska jest liderem drugiej ligi, a Lech walczy o utrzymanie. Jeszcze kilka tygodni temu sobotni remis można byłoby uznać jako wielki sukces poznaniaków. Teraz jednak pozostaje spory niedosyt. Przy odrobinie szczęścia podopieczni Bogusława Baniaka mogli zdobyć trzy punkty z zespołem pewnie zmierzającym do ekstraklasy.

Do czego to doszło! Jeden punkt zdobyty w spotkaniu z prowadzącym w drugoligowej tabeli RKS Radomsko nie zadowolił większości kibiców poznańskiego Lecha. Jeszcze kilka tygodni temu remis przyjęty byłby wręcz z pocałowaniem ręki. A w sobotni wieczór słychać były głosy pełne niedosytu. Nikt nie miał jednak pretensji do poznańskich piłkarzy, którzy zagrali przeciwko liderowi z ogromną wolą walki, poświęceniem i zaangażowaniem. Najwięcej gorzkich słów padło pod adresem arbitra. Marian Pyzałka z Wrocławia doskonale prowadził pierwszą część spotkania, natomiast w drugiej połowie sędziował …nierówno, mówiąc bardzo delikatnie. Wiele kontrowersji wywołał rzut karny podyktowany przeciwko Lechowi w 67. minucie. Zdaniem Pyzałki Norbert Tyrajski faulował Andrzeja Dziubę. Jedenastkę zaś pewnie wykorzystał Mirosław Kalita.

Dwie minuty wcześniej poznaniacy objęli prowadzenie ku radości ponad 7000 kibiców, którym jednak chwilę wcześniej serce stanęło ze strachu. Radosław Kowalczyk i Dziuba mieli ogromną szansę na zdobycie gola, jednak dwukrotnie doskonale spisał się poznański golkiper. Po szybkiej kontrze gospodarzy Piotr Tyszkiewicz podał piłkę Waldemarowi Przysiudzie, a ten precyzyjnym strzałem głową pokonał Tomasza Borkowskiego. Radość jednak niestety trwała tylko dwie minuty.

Cieszmy się z punktu zdobytego przez lechitów w pojedynku z drużyną, która najpewniej zagra w przyszłym sezonie w pierwszej lidze. Najważniejsze, że w grze poznańskich piłkarzy naprawdę widać poprawę. Może to przyniesie efekt w postaci kompletu punktów w najbliższych meczach ze Świtem w Nowym Dworze i z Włókniarzem Kietrz na Bułgarskiej.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License