2001.05.19 KS Myszków - Lech Poznań 0:2 (0:1) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - KS MyszkówMecze grane 19 majaWyniki w sezonie 2000/01


KS Myszków: Stańczyk - Razakowski, Wysocki, Bosowski, Rutkowski (46' Gacek) - Matloch, Trepka, Skwara, Chudy - Kapinos (58' Fojna), Kamiński (66' Ciupek)

Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski, Miklosik, Drajer, Jacek, Twardygrosz (86' Avaa), Matlak, Przerada (67' T. Najewski), Ślusarski, Michał Goliński, Tyszkiewicz (78' T. Bekas)
Trener: Baniak

Bramki: 0:1 Tyszkiewicz 23', 0:2 Michał Goliński 80'

Widzów: 1.000 (100 gości)

Sędzia: Siedlecki (Szczecin)

Żółte kartki: Twardygrosz, Tyszkiewicz


Relacja Macieja Henszela:

Zwycięstwo 2:0 (1:0) w Myszkowie z KS spowodowało, że Lech Poznań znacznie oddalił się od strefy spadkowej. - Utrzymanie jest blisko, ale jeszcze poczekajmy z euforią - mówi trener Lecha Bogusław Baniak.

Trener Myszkowa Paweł Kowalski zapowiadał, że jeśli jego zespół wygra sobotnie spotkanie, to będzie to przełom, który zapewni myszkowianom utrzymanie się w II lidze. Piłkarze Lecha na boisku zweryfikowali jednak nadzieje gospodarzy. - Bardzo dobrze przygotowujemy się do gry z każdym rywalem. Nasza taktyka jest tak ustawiona, aby zneutralizować najmocniejsze punkty rywala. Teraz też tak było - mówił trener poznaniaków Bogusław Baniak.

Wydawało się, że myszkowianie, którzy grali na własnym boisku, rzucą się do ataku. Mądra gra Lecha spowodowała jednak, że gospodarze byli bezradni. Zupełnie nie istniała druga linia KS Myszków, która miała odpowiadać za budowanie akcji ofensywnych. W efekcie często piłkę rozgrywali obrońcy.

Gdy poznaniacy przejmowali piłkę próbowali rozgrywać ją tak długo, jak tylko można. - Byliśmy zadowoleni z remisu i nie było potrzeby spieszyć się - mówił rozgrywający Lecha Sławomir Twardygrosz. Właśnie po długiej akcji poznaniacy zdobyli pierwszego gola. Piłka krążyła pomiędzy zawodnikami "Kolejorza" niemal przez dwie minuty, aż w końcu Twardygrosz uderzył z dystansu, a Piotr Tyszkiewicz, pod nogi którego spadła piłka, potrafił wykorzystać błąd bramkarza Myszkowa Roberta Stańczyka. Właśnie takiej gry i czyhania na błąd rywala oczekuje się od środkowego napastnika. - Strzeliłem gola lewą nogą, a do tej pory wiele osób twierdziło, że potrafię uderzać tylko prawą - mówił po meczu zadowolony Tyszkiewicz.

- Chopy! Idźta do domu! Już jesteśmy w III lidze - krzyknął w tym momencie jeden z kibiców Myszkowa. Po objęciu prowadzenia poznaniacy grali spokojnie i kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Nie mieli problemów ze schematycznymi akcjami rywali. Tylko od czasu do czasu Grzegorz Skwara próbował zaskoczyć rywali jakimś niekonwencjonalnym zagraniem.

W 62. min sędzia został zmuszony do przerwania meczu na kilka minut. Szalikowcy z Myszkowa obrzucili bowiem boisko serpentynami, a co gorsza, na murawę upadły także dwa kamienie. Po meczu kibice próbowali dostać się do budynku klubowego - doszło do krótkiej bitwy ze służbami porządkowymi. Kibice domagali się dymisji trenera Pawła Kowalskiego.

Tuż przed konferencją prasową prezes KS Myszków Jerzy Torbus poinformował dziennikarzy, że Kowalski został zwolniony. Dotychczasowy trener KS nie był zdziwiony: - Trudno, taki jest los. Najłatwiej jest uciec od chłopaków, którzy zostali teraz sami. Taki jest już nasz los. Do tej sytuacji nie przyczynił się tylko Kowalski. To wypadkowa wszystkiego tego co dzieje się w Myszkowie od dawna - skomentował Paweł Kowalski.

BOHATER MECZU
SŁAWOMIR TWARDYGROSZ
Po jego akcjach piłkarze Lecha zdobyli obie bramki i dzięki temu znacznie oddalili się od strefy spadkowej.

Wypowiedź pomeczowa:

Bogusław Baniak:
Musiał wygrać zespół lepszy, a lepszy był Lech. Pierwsza połowa to deklasacja Myszkowa. Mój zespół grał na bardzo wysokim poziomie, w drugiej to była spokojna gra na utrzymanie wyniku. Jestem bardzo zadowolony. Tym meczem zadaliśmy kłam tym, którzy mówią, że gramy nieczysto.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License