2001.05.26 Lech Poznań - Polonia Bytom 1:0 (0:0) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Polonia BytomMecze grane 26 majaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski, Miklosik, Drajer, Przerada, Jacek, Twardygrosz, Michał Goliński (84' Avaa), Matlak, T. Bekas (46' Z. Zakrzewski), Tyszkiewicz (77' T. Najewski)
Trener: Baniak

Polonia Bytom: Harasiuk - Wiśniewski (80' Bracki), Szeląg, Brehmer, Wyrzykowski (36' Gadziński), Korzan, Okoń, Zachnik, Galeja (76' Polarz), Jurok, Kondzielnik

Bramka: 1:0 Tyszkiewicz 48'

Widzów: 10.000 (95 z Bytomia)

Sędzia: Krzysztof Wylot (Warszawa)

Żółte kartki: K. Michalski - Kondzielnik


Relacja w G.azecie W.yborczej

Wygralibyśmy wyżej, gdyby nie to, że zaczęliśmy się bawić w wirtuozów piłki, którymi nie jesteśmy - mówił po zwycięstwie 1:0 (0:0) nad Polonią Bytom trener poznańskiego Lecha Bogusław Baniak.

Polonia Bytom przyjechała do Poznania pod wodzą trenera Janusza Małka. To postać znana w Poznaniu. Małek grał w obronie Lecha w latach 1980-1983 i został nawet mistrzem Polski za czasów trenera Wojciecha Łazarka. Prowadzona przez niego Polonia zagrała w Poznaniu bardzo słabo. Nie pokazała dobrej piłki. Zepchnięta do obrony próbowała niekiedy kontratakować, ale tylko sytuację Marcina Kondzielnika z 76. min można uznać za groźną. Małek ustawił w przodzie dwóch napastników, a drugą linię przesunął bliżej pola karnego - zagęścił w ten sposób obronę, ale zmusił swój zespół do gry z kontry. Po meczu nie ukrywał: - Wygrał zespół lepszy. Mój zespół niewiele pokazał.

Przepychanki po meczu

- Nie może być tak, że zespół, który nie stwarza w meczu niemal żadnej sytuacji, ma pod jego koniec jakieś pretensje i zachowuje się tak jak Polonia - twierdził trener Bogusław Baniak. Chodzi o spięcie między graczami obu ekip związanego z zakończeniem meczu. Ślązacy celebrowali wykonanie rzutu wolnego - twierdzili, że przeszkadzał im w tym Sławomir Twardygrosz. Twardygrosz już wcześniej miał na pieńku z bytomskim obrońcą Dietmarem Brehmerem, z którym przepychał się w polu karnym. Sędzia podszedł do bytomian, zabrał im piłkę i zakończył mecz. Ci protestowali, przepychali się z Lechem. Na schodzących do szatni bytomian posypały się rzucane z trybun przedmioty i gwizdy.

Trzeba wygrywać wyżej

Lech przeważał nad Polonią wyraźnie, ale w pierwszej połowie nie potrafił tego udowodnić bramką. W tej części gry mecz stał na bardzo słabym poziomie. Gol na początku drugiej połowy nieco zmienił sytuację. Padł on krótko po wejściu na murawę Zbigniewa Zakrzewskiego. Lech zaczął rozgrywać składne akcje, w których często brał udział właśnie Zakrzewski. Piłkarz ten, częściej grający w ekipie rezerw "Kolejorza", już wielokrotnie wchodził do gry w pierwszym zespole Lecha, ale dopiero teraz pokazał się z dobrej strony. Podobnie jak Michał Goliński, który po półtora roku rozczarowań, jakie fundował poznańskiej widowni, wreszcie zagrał dobrze. Swymi długimi susami wyprzedzał rywali i dochodził do piłki. Czy to oznacza koniec trwającego 18 miesięcy kryzysu tego piłkarza?

Trener Baniak miał sporo zastrzeżeń do poczynań Lecha po strzeleniu gola. - Z tak kiepskimi ekipami jak Polonia trzeba wygrywać wyżej - mówił. - A my zaczęliśmy często grać piętką i bawić się w wirtuozów piłki, którymi nie jesteśmy. Trzeba było dobić rywala. Kiedy Baniak dowiedział się, że Stal Stalowa Wola przegrała u siebie z Ceramiką Opoczno, był już niemal pewny utrzymania się Lecha. Zaczął dziękować wszystkim tym, którzy nie opuścili "Kolejorza" w sytuacji, gdy był on przedostatni w tabeli.

MINUTA PO MINUCIE

6. min - dogodna sytuacja bramkowa Krzysztofa Michalskiego, który zaskoczony strzela zbyt lekko i piłkę łapie bramkarz Grzegorz Harasiuk.

12. min - znów Michalski w akcji - tym razem piłka po jego strzale i rękach Harasiuka trafia w słupek bramki Polonii.

31. min - trzecia z kolei sytuacja bramkowa Michalskiego - poznaniak nie trafia do bramki.

37. min - Michał Goliński ładnie ogrywa Mariusza Wiśniewskiego, przekłada piłkę na drugą nogę i strzela obok leżącego już bramkarza, ale i… obok bramki.

40. min - Polonia ostrzeliwuje poznańska bramkę - Dietmar Brehmer uderza zza pola karnego, ale piłka jest odbita przez obrońców; po rogu Wojciech Szeląg strzela głową obok bramki.

42. min - rzut wolny z 25 m. Goliński tak podkręca piłkę, że Harasiuk z trudem wybija ją spod poprzeczki.

43. min - po wrzutce Andrzeja Przerady do strzału wolejem składa się w polu karnym Sławomir Twardygrosz, ale piłka zaplątuje mu się między nogami.

GOL! 48. min - po ładnym podaniu Zbigniewa Zakrzewskiego pięknego gola wolejem strzela Tyszkiewicz. 1:0 dla Lecha.

61. min - ładna akcja Piotra Jacka; po jego podaniu Zakrzewski w polu karnym strzela głową, ale piłka trafia w słupek bramki gości.

66. min - efektowna dwójkowa akcja Drajer - Goliński - Drajer, ale piłkę łapie Harasiuk.

76. min - kapitalna okazja na wyrównanie dla Polonii - Norbert Tyrajski wygrywa pojedynek sam na sam z Marcinem Kondzielnikiem.

85. min - nie pilnowany Marcin Polarz wkracza w pole karne, ale strzela zbyt lekko.

90. min - po wykopie Tyrajskiego pojedynek główkowy w polu karnym Polonii wygrywa Dondu Avaa; piłkę zgarnia Zakrzewski, wbiega w pole karne i strzela obok bramki.

Zawodnik meczu: Michał Goliński (Lech)

LECH - POLONIA

19 strzały 3
5 strzały celne 1
26 faule 21
2 spalone 3
4 rzuty rożne 2
2 słupki i poprzeczki 0
1 żółte kartki 1

Jeden na jednego

TYRAJSKI kontra HARASIUK

1 strzały obronione 4
0 strzały przepuszczone 1
100 proc. skuteczność 80 proc.


"Lech konkuruje z Merlene Ottey"

Radosław Sołtys (wiceprezes Lecha Poznań):
Następny mecz Lecha w Poznaniu - z Lechią Gdańsk został przełożony z soboty 9 czerwca na piątek 8 czerwca, na godz. 19. Stało się tak na prośbę policji, gdyż w sobotę odbywa się w Grodzisku Wlkp. mecz Groclinu ze Śląskiem Wrocław, a jest to tzw. mecz podwyższonego ryzyka. Wiemy, że w piątek wieczorem odbywa się w Poznaniu wielki mityng lekkoatletyczny z udziałem największych gwiazd, m.in. Merlene Ottey, ale ta sprawa jest niezależna od nas. Na prośbę policji musieliśmy się zgodzić. Terminu meczu w Grodzisku nie można zmienić, bo mecze dwóch ostatnich kolejek I ligi są rozgrywane o tej samej porze. Nie możemy też zagrać w niedzielę, gdyż na to nie zgodził się Canal +. A on płaci, więc wymaga.

W ciągu czterech tygodni piłkarze Lecha zdobyli 19 punktów
Czarny scenariusz na szczęście oddalony


Relacja w Głosie Wielkopolskim:

Trener Bogusław Baniak i szefowie poznańskiego klubu mogą już chyba spokojnie myśleć o drugim sezonie, chociaż do końca rozgrywek jeszcze cztery kolejki. Co prawda wszystko może się zdarzyć, ale czarny scenariusz został oddalony. Lechici w sobotni wieczór podtrzymali bardzo dobrą passę. Nie przegrali kolejnego, siódmego już spotkania. W ciągu czterech tygodni poznaniacy zdobyli aż 19 punktów.

Mecz Lecha z bytomską Polonią nie stał jednak na najwyższym poziomie, na co też duży wpływ miała stawka spotkania. Przecież goście też znajdują się w strefie spadkowej. Przez pierwsze pół godziny gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, obaj bramkarze nie mieli praktycznie nic do roboty. Dopiero w 30. minucie gospodarze przeprowadzili pierwszą akcję, po której powstało zagrożenie pod bytomską bramką. Sławomir Twardygrosz dośrodkował z rzutu wolnego, a piłka po strzale głową Krzysztofa Michalskiego minimalnie przeszła obok słupka. Potem wydawało się, że gol tuż, tuż, ale Michałowi Golińskiemu, Piotrowi Tyszkiewiczowi i Twardygroszowi brakowało szczęścia i precyzji.

Na początku drugiej połowy radość na trybunach. W 47. minucie środku pola piłkę wywalczył Goliński, podał ją do Tyszkiewicza, a ten mocnym strzałem pokonał Grzegorza Harasiuka. Więcej powodów do radości już nie było, choć w 60. minucie Zbigniew Zakrzewski trafił w słupek, a tuż przed końcem minimalnie przestrzelił.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License