2001.06.17 Lech Poznań - Stal Stalowa Wola 3:0 (1:0) (II liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Stal Stalowa WolaMecze grane 17 czerwcaWyniki w sezonie 2000/01


Lech Poznań: Tyrajski - K. Michalski, Miklosik, Przerada, T. Bekas, T. Najewski, Michał Goliński, Matlak, Przysiuda (69' Trzebny), Tyszkiewicz (81' Magdziarz), Ślusarski
Trener: Baniak

Stal Stalowa Wola: Nalepa - Lebioda, Kruszankin, Szafran (48' Rzeźniczek), Stelmach, Rybak, Majkowski, Szarowski, Wtorek, Hamlet (69' Dziuba), Purzycki (81' Mylec)

Bramki: 1:0 Tyszkiewicz 23', 2:0 Michał Goliński 73', 3:0 Tyrajski 80'karny

Widzów: 7.000 (15 ze Stalowej Woli)

Sędzia: Rębilas (Kraków)

Żółte kartki: Przysiuda - Stelmach, Rybak, Majkowski


Efektownie pożegnali się z kibicami z sezonie 2000/01 piłkarze poznańskiego Lecha. Rozbili Stal Stalowa Wola 3:0 (1:0), odbierając jej szanse na pozostanie w II lidze. Ostatniego gola w sezonie zdobył dla Lecha bramkarz Norbert Tyrajski.

Spotkanie ze Stalą Stalowa Wola dla Lecha miało tylko znaczenie prestiżowe. "Kolejorzowi" nie były potrzebne punkty, lecz tylko utrzymanie zaufania kibiców, którzy - mimo deszczowej pogody - w sile prawie 7 tys. pojawili się na Bułgarskiej. Przed spotkaniem kibiców próbowali rozruszać twórcy piosenki, która w założeniu ma się stać nowym hymnem fanów poznańskiego klubu. Piosenkę Juliusza Kubla i Mariusza Matuszewskiego wykonały zespoły Turbo i Łejery, ale kibice zareagowali na ten hymn bardzo chłodno.

Okrzykami "chcemy zwycięstwa" kibice dali wyraz swoim oczekiwaniom wobec postawy swoich pupili w meczu ze Stalową Wolą, która potrzebowała punktów, by się utrzymać w II lidze. Teoretyczne wydawało się to trudne, ponieważ Lech zagrał w tym meczu osłabiony. Zabrakło Marcina Drajera (kontuzja), oraz Sławomira Twardygrosza i Piotra Jacka (kartki). Tymczasem w barwach "Stalówki", która jesienią już raz pokonała Lecha zagrało kilku piłkarzy o uznanych nazwiskach, np. Daniel Purzycki, Austin Hamlet, Dariusz Rzeźniczek czy weteran polskich boisk Juliusz Kruszankin. Stal Stalowa Wola chciała obronić swój zagrożony II-ligowy status, jednak nie miała zbytnio pomysłu na to, jak wygrać w Poznaniu. Lech przeważał dosyć wyraźnie, choć na zmoczonej murawie grało mu się trudno. Zawodnikom zdarzały się też kiksy, w czym brylowały zwłaszcza linie defensywne "Stalówki", ale Lech długo nie potrafił tego wykorzystać. Mecz był bardzo nudny, aż do gola zdobytego przez poznaniaków 23. min. meczu, po którym poznaniacy uzyskali bardzo wyraźną przewagę. Bardzo kiepski dotąd mecz nabrał nieco rumieńców. Deszcz przestał padać, a kibice zajęli się świętowaniem i zabawą. Krótko po przerwie Lech zaatakował jeszcze mocniej i w pierwszych minutach drugiej połowy obrońcy Stalowej Woli zupełnie się pogubili. Ostatnią bramkę strzelił z rzutu karnego Norbert Tyrajski, który po tym golu cieszył się, tańczył i przyjmował wiwaty tłumu. Kilkadziesiąt metrów dalej, zdjęty przed chwilą z boiska Daniel Purzycki ze Stali siedział załamany na murawie i ocierał łzy. W Stalowej Woli bowiem całe pokolenie nie pamięta III ligi. "Ekstraklasa za rok nasza" krzyczeli kibice Lecha. Dziękuję wam za to, że nie opuściliście zespołu, gdy był ostatni w tabeli - wołał do kibiców prezes Lecha Radosław Majchrzak. - Jest was tak dużo, że dzięki wam dostaliśmy grunty przy Bułgarskiej. To wy uratowaliście i utrzymaliście Lecha. Po meczu piłkarze Lecha podpalili marynarkę swojego trenera Bogusława Baniaka i Marcin Drajer obnosił ją na kiju po boisku.

Zawodnik meczu: Norbert Tyrajski (Lech Poznań)

MINUTA PO MINUCIE

11. min - po rzucie rożnym bramkarz Stali Maciej Nalepa mija się z piłką. Poznaniacy domagają się rzutu karnego po zagraniu reką Tomasz Stelmacha. Sędzia nie reaguje.

20. min - utarczka Austina Hamleta i Andrzeja Przerady w środku pola, po której Przerada łapie się za oko i pada na murawę. Sędzia główny podbiega do liniowego ale ten pokazuje, że nie widział, aby Nigeryjczyk zrobił coś złego.

GOL! 23. min - bramkarz Nalepa próbuje wyłapać piłkę dośrodkowaną z prawej strony boiska. Wypuszcza ją jednak z rąk. Ślusarski dobija piłkę, ale jego strzał cudem blokują obrońcy. Kolejna dobitka, tym razem Tyszkiewicza jest już skuteczna. 1:0 dla Lecha.

46. min - Przysiuda wybiega do sytuacji sam na sam z Nalepą, po krótkim biegu w stronę bramki oddaje silny strzał, ale piłka po rękach Nalepy wychodzi na rzut rożny

58. min - efektowny rajd Ślusarskiego, który przebiegł z piłką 30 metrów, minął kilku rywali i w sytuacji sam na sam z Nalepą chciał jeszcze minąć bramkarza rywali. Ten jednak odważnie wyjął mu piłkę spod nóg.

GOL! 73. min - Ślusarski faulowany tuż przed linią pola karnego. Goliński strzela gola przez dziurę w murze Stali. 2:0 dla Lecha.

GOL! 79. min - Ślusarski dotyka ręką piłki w polu karnym, ale sędzia błędnie pokazuje, że ręką zagrywał Szarowski. Rzut karny, który po namowie kibiców wykonuje Norbert Tyrajski. 3:0 dla Lecha.

Wypowiedzi pomeczowe:

Piotr Brzeziński (trener Stali):
Szukaliśmy punktów w Poznaniu. Po cichu liczyliśmy na korzystne wyniki w meczach Myszkowa i Polonii Bytom, ale te drużyny w przeciwieństwie do nas wygrały. Kiedy chłopcy dowiedzieli się o wynikach z innych boisk uszło z nich powietrze.

Bogusław Baniak:
3:0 ze Stalą to wynik, który przeszedł moje oczekiwania. Miałem kiedyś pracować w Stalowej Woli, w klubie o wielkich tradycjach, ale Bóg chciał, że trafiłem do Lecha. Wygraną 3:0 dedykuje publiczności - 12. sile zespołu; mediom, które do końca pisały o Lechu; zarządowi, dzięki któremu Lech się nie rozwalił, choć żył z dnia na dzień i tym, którzy już przed meczem ułożyli tabelę i przesłali nam kwiaty za sprzedanie meczu ze Stalową Wolą. To jeden z najszczęśliwszych dni w mojej trenerskiej karierze.

źródło: G.azeta W.yborcza

—-

Płonąca marynarka trenera

Niezwykle efektownie zakończyli II-ligowy sezon piłkarze poznańskiego Lecha. Wczoraj, na stadionie przy ulicy Bułgarskiej, pokonali 3:0 Stal ze Stalowej Woli. Zwycięstwo dedykujemy naszym wspaniałym kibicom powiedział po ostatnim gwizdku krakowskiego sędziego Bogusław Baniak, trener „Kolejorza”. Po meczu, ze zdegradowaną do III ligi Stalą, spłonęła marynarka opiekuna piłkarzy Lecha. To na szczęście, gdyż druga liga została uratowana. Za rok klub z ulicy Bułgarskiej świętować będzie 80-lecie istnienia.

Od początku lechici kontrolowali sytuację w ostatnim meczu ligowym sezonu 2000/2001. Początkowo podopieczni trenera Baniaka rozwijali natarcie skrzydłami, ale wrzutki na pole karne nie przyniosły wymiernych efektów. W 23 minucie meczu bramkarz stalowców, Maciej Nalepa, skapitulował w niedzielne popołudnie po raz pierwszy. Po ostrym dośrodkowaniu Tomasza Bekasa, golkiper ze Stalowej Woli wybił piłkę zbyt krótko. Grzegorz Matlak natychmiast z pola karnego uderzył w kierunku bramki rywali, ale obrońcy wybili piłkę w pole. Najlepszy refleks wykazał w tej sytuacji Piotr Tyszkiewicz, który sprytnie strzelił pomiędzy interweniującymi rozpaczliwie defensorami, ale futbolówka ugrzęzła w siatce.

Wydawało się, że zdesperowani i znajdujący się po utracie gola w bardzo trudnej sytuacji piłkarze ze Stalowej Woli, będą dążyć ze wszystkich sił do wyrównania strat. Ich schematyczne akcje obrońcy Lecha likwidowali w bezpiecznej odległości od bramki Norberta Tyrajskiego. Dopiero w ostatnich sekundach pierwszej odsłony bramkarz lechitów został zmuszony do maksymalnego wysiłku. Ciemnoskóry napastnik gości, Austin Hamlet, zza linii pola karnego strzelił potężnie pod poprzeczkę, ale Tyrajski robinsonadą zażegnał niebezpieczeństwo. Wcześniej Waldemar Przysiuda, posłany w bój prostopadłym podaniem Bartosza Ślusarskiego, nie zdołał pokonać bramkarza gości.

Obraz gry nie zmienił się w drugiej połowie. Efektem zdecydowanej przewagi lechitów były kolejne gole. W 73. minucie, po faulu na Ślusarskim, efektownym i sprytnym uderzeniem z lewej nogi, tuż zza linii pola karnego, popisał się Michał Goliński. Po rzucie wolnym pomocnika „Kolejorza” piłka odbiła się od słupka i za plecami rozpaczliwie interweniującego bramkarza Stali wylądowała ponownie w siatce. Pogodzeni z losem rywale już nie podjęli walki. Norbert Tyrajski z rzutu karnego, za zagranie piłki ręką przez jednego z rywali, dokończył dzieła. W Lechu, w konfrontacji ze Stalą, nie było słabych punktów. W Stali słabych było zbyt wielu. Po pięknej akcji indywidualnej Ślusarski, mijający Pawła Rybaka i Pawła Wtorka jak slalomowe tyczki, wpadł na pole karne, ale brawurową interwencją Nalepa uratował drużynę przed pogromem.

Jacek Portala

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License