2005.02.17 Lech Poznań - Rabotnički Skopje 0:1 (0:1) (towarzyski)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Rabotnički SkopjeMecze grane 17 lutegoWyniki w sezonie 2004/05


Mecz w Side (TUR)

Lech Poznań: K. Kotorowski (46' Piątek, 82' K. Kotorowski - zmiana powrotna) - Kuś (82' Paulewicz), M. Mowlik (62' Telichowski), Scherfchen, Lasocki, A. Jakubowski (56' D. Topolski), P. Świerczewski (46' Favano), Bugała (74' Magdziarz), Wachowicz (56' Sasin), Z. Zakrzewski (66' Sawaneh), Gajtkowski (46' Reiss)
Trener: Michniewicz

FK Rabotnički Skopje:

Bramka: 0:1 Maznov 22'

Widzów:

Sędzia: ? (TUR)

Żółte kartki: ? - Wachowicz

Czerwona kartka: Piątek 80'


Po dobrym, szybkim meczu rozegranym w Side, Lech Poznań przegrał z FK Rabotnički (Skopje) 0-1 (0-1). Na boisku w Side było jednak tak nerwowo, że mecz omal nie został przerwany po kilkunastu minutach gry.

Już na początku spotkania doszło do dwóch gorących spięć. Najpierw w 6. min Zbigniew Zakrzewski wybiegał na pozycję sam na sam z bramkarzem, ale został brzydko sfaulowany. Turecki sędzia spokojnie mógł wyrzucić macedońskiego obrońcę z boiska. Podobnie mógł postąpić chwilę później z Piotrem Świerczewskim, który w starciu z rywalem uderzył go łokciem w twarz. - To była sytuacja na czerwoną kartkę. Przecież ten chłopak długo siedział na ławce zamroczony - stwierdził trener Lecha Czesław Michniewicz. - Takich rzeczy nie przystoi robić zawodnikowi, czeka nas z Piotrkiem poważna rozmowa - dodał.

Poznański szkoleniowiec zdjął Świerczewskiego w przerwie, bo ten wyraźnie opadł z sił. - To starszy zawodnik, już nie 18-latek. Do tego teraz próbuje się odchudzać, więc nie dojada. No i brakuje mu sił, ale wkrótce wszystko wróci do normy i będzie znów naszym wyróżniającym się zawodnikiem - zapewnił Michniewicz.

Doświadczony pomocnik wywołał jednak wczoraj małą wojnę na murawie. - "Świerszczu" zaczął, oni jeszcze zaostrzyli grę, no i zrobiło się bardzo nerwowo - ocenił bramkarz "Kolejorza" Krzysztof Kotorowski. Co chwilę na murawę padał któryś z graczy. W ekipie Lecha z pomocy masażystów musieli korzystać Zakrzewski, Paweł Bugała i Marcin Kuś. Posypały się żółte kartki dla piłkarzy Rabotničkiego, jednak gra nadal była brutalna. Po kilku przepychankach kontynuowanie meczu wisiało na włosku. - Finisz? - zdecydowanym głosem pytał Macedończyków Michniewicz po tym jak obie ekipy wbiegły na boisko. Trenerzy ze Skopje nie zgodzili się jednak na nietypową propozycję przerwania spotkania. Mniej więcej od 20. min nerwy w obu obozach opadły i można było oglądać normalny sparing. Dopiero w końcówce spotkania znów doszło do małej bijatyki - to Waldemar Piątek kopnął w przepychance napastnika rywali. - Włożył mi palce w oko - denerwował się golkiper Lecha. - Piłkarze wiedzą, że w lidze nie wolno im się tak zachowywać, ale w sparingach sobie pozwalają - tłumaczył Michniewicz.

Jedynego gola poznaniacy stracili w dziecinnie łatwy sposób. Próbowany na pozycji stopera Maciej Scherfchen sfaulował przeciwnika 30 m od bramki. Nikt nie przeszkodził Macedończykom szybko wznowić grę z rzutu wolnego i Goran Maznov pokonał Kotorowskiego w sytuacji sam na sam. - Pokazali to, czego nam brakuje, czyli cwaniactwa w takich sytuacjach - denerwował się kapitan lechitów Piotr Reiss. - Niech to będzie dla nich nauczka, że nie można dopuścić do takiego rozegrania akcji - stwierdził Michniewicz. Wysoki i szybki Maznov miał jeszcze przed przerwą jedną okazję strzelecką, ale po rzucie rożnym głową trafił piłką w poprzeczkę.

W pierwszej połowie Lech miał trzy dobre sytuacje bramkowe. W 26. min Zakrzewski spudłował, choć był sam przed bramkarzem. W 44. min po akcji Krzysztofa Gajtkowskiego Marcin Wachowicz z bliska trafił w bramkarza. Po chwili był rzut rożny i uderzenie Rafała Lasockiego, który trafił piłką w słupek. Lechici rozgrywali stałe fragmenty gry według schematu pokazanego na porannej odprawie i szło im to całkiem zgrabnie. W drugiej części meczu Błażej Telichowski dwa razy był bliski pokonania bramkarza rywali właśnie po dośrodkowaniach z narożnika boiska. Mimo dużej przewagi w drugiej połowie, Lechowi nie udało się wyrównać. - Mecz był na dobrym poziomie, miał bardzo dobre tempo. Jestem z tego sparingu bardzo zadowolony. Na pewno nie odstawaliśmy od rywali - ocenił Michniewicz.

Źródło: lechpoznan.pl

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License