2011.07.29 ŁKS Łódź - Lech Poznań 0:5 (0:3) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - ŁKS ŁódźMecze grane 29 lipcaWyniki w sezonie 2011/12Hat-tricki


mecz w Bełchatowie, stadion GKS-u

ŁKS Łódź: Wyparło - Stefańczyk (84' Klepczarek), Łabędzki, M. Adamski, Romańczuk, Pruchnik (65' Marcin Kaczmarek), Kłus, Tomasz Nowak, Smoliński (46' Szałachowski), Bykowski, Saganowski

Lech Poznań: K. Kotorowski - G. Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Arboleda, Henríquez, Štilić, Injac, R. Murawski (82' Kamiński), Możdżeń (60' Kriwiec), J. Wilk (75' Tonew), Rudņevs
Trener: Bakero

Bramki: 0:1 Rudņevs 21', 0:2 Stefańczyk 24'samobójcza, 0:3 Štilić 30', 0:4 Rudņevs 75', 0:5 Rudņevs 79'

Widzów: 800 (bez udziału kibiców gości)

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)

Żółte kartki: Szałachowski - Injac


Przed meczem

Nastroje w drużynie są bardzo bojowe. - Pierwszy mecz to zawsze niewiadoma, ale jakoś specjalnie się go nie obawiam. Jesteśmy drużyną, która ma wyznaczone konkretne cele i konsekwentnie chcemy dążyć, by je zrealizować - zapowiada trener Kolejorza Jose Maria Bakero.

Poprzedni sezon poznaniacy też rozpoczynali od starcia z beniaminkiem i również był to zespół z Łodzi. Na stadionie Widzewa nasza drużyna zremisowała 1:1. Powtórzenie tego wyniku w starciu z ŁKS nikogo z sympatyków Lecha by nie satysfakcjonowało.

- W ubiegłym roku zbyt dużo spotkań przegrywaliśmy na wyjeździe i koniecznie teraz trzeba to zmienić. Mecz z ŁKS-em już będzie więc dla nas jak finał. Pracowaliśmy ciężko i mam nadzieję, że efekty tego będzie dziś widać. Pierwsze 30 minut na pewno będzie trudne, ponieważ zapewne rywale zagrają ostrym pressingiem. - przewidywał Bakero.

- Szanujemy rywala, jest to dobrze poukładany zespół z wieloma doświadczonymi piłkarzami, którzy w przeszłości grali w Legii Warszawa. Dla nich to będą takie małe derby. Lecz my będziemy starali się narzucić swój własny styl gry i myślę, że rozpoczniemy sezon od zwycięstwa - deklarował hiszpański trener.

Lech zagra przeciwko ŁKS w najmocniejszym składzie. Zabraknie tylko Marcina Kikuta, który na ligowe boiska powróci we wrześniu. W pełni sił jest już Manuel Arboleda, który zmagał się z urazem łydki.

Trener ŁKS Andrzej Pyrdoł w dzisiejszym spotkaniu nie będzie mógł skorzystać z Marcina Mięciela, który wczoraj próbował trenować, ale z powodu bólu musiał przedwcześnie opuścić boisko.

W wyjściowej jedenastce zastąpi go Maciej Bykowski, pewniak z rundy wiosennej, który latem stracił miejsce w podstawowym składzie. Bykowski w rozgrywkach pierwszej ligi występował w pomocy, natomiast dzisiaj będzie musiał sobie przypomnieć czasy, w których grał na pozycji napastnika. Wszystko dlatego, że Pyrdoł przygotował na ekstraklasę taktykę z dwoma napastnikami.

W ŁKS nie brakuje rutyniarzy, ale w dzisiejszym meczu zobaczymy na boisku też kilku debiutantów. To będzie szczególny pojedynek m.in dla Bartosza Romańczuka, który w wieku prawie 28 lat po raz pierwszy wystąpi w ekstraklasie. Piłkarz ma za sobą kilka lat spędzonych w Niemczech i Grecji, ale w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce jeszcze nigdy nie zagrał. Debiut w ekstraklasie zaliczą dzisiaj także Cezary Stefańczyk i Radosław Pruchnik, którzy latem przenieśli się do ŁKS.

Andrzej Pyrdoł (trener ŁKS Łódź): Tak naprawdę nie wiemy, na co stać Lecha. Podglądaliśmy ich w ostatnim sparingu, ale liga to przecież zupełnie co innego. Liczę na ciekawy mecz - mówi szkoleniowiec ŁKS-u, który zadebiutuje na ławce trenerskiej w ekstraklasie.

Andrzej Dawidziuk (dyr. sportowy Lecha Poznań): Beniaminek zawsze jest groźny na początku rozgrywek. Łodzianie będą chcieli udowodnić, że znaleźli się w elicie nieprzypadkowo. Jednak nasz cel jest jeden: wygrać ten mecz - zaznacza tuż przed pierwszym gwizdkiem nowy dyrektor sportowy Kolejorza.

źródło: bulgarska.pl


Surowa lekcja dla beniaminka

W spotkaniu inaugurującym rozgrywki Ekstraklasy Lech Poznań pewnie wygrał w Bełchatowie z Łódzkim Klubem Sportowym 5-0 (3-0). Trzy bramki zdobył Artjoms Rudņevs, jedną Semir Štilić, a samobójcze trafienie zaliczył Cezary Stefańczyk.

W 4. minucie prawą stroną akcję poprowadził Cezary Stefańczyk, dograł w pole karne do Macieja Bykowskiego, ale ten uderzył głową niecelnie. Groźnie było pod bramką Krzysztofa Kotorowskiego w 10. minucie, kiedy po zagraniu piłki z rzutu rożnego z piłką minimalnie minęli się piłkarze ŁKS-u. Piłkarze łódzkiej drużyny przeważali przez dłuższy czas, ale to Lech zdobył bramkę. W 21. minucie Mateusz Możdżeń ze środka pola podał do wychodzącego Rudņevsa, a ten bez problemów zdobył pierwszego gola w nowym sezonie. Trzy minuty później Lech zdobył drugiego gola. Z prawej strony boiska w pole karne zacentrował Możdżeń, a niefortunnie interweniujący Stefańczyk skierował futbolówkę do własnej bramki. Na kolejnego gola nie trzeba było długo czekać. W 30. minucie Semir Štilić pięknym strzałem z dystansu pokonał Bogusława Wyparłę. Piłkarze Lecha zdominowali pozostałą część pierwszej połowy. Łodzianie próbowali zagrozić bramce Kotorowskiego jedynie ze stałych fragmentów gry.

Druga część gry rozpoczęła się spokojnie. Żaden z zespołów nie kwapił się do ataków, przez co gra toczyła się w środkowej strefie boiska. W 65. minucie szybką akcję rozegrali między sobą Štilić i Rudņevs. Bośniak oddał strzał, jednak bardzo niecelny. Dziesięć minut później Rudņevs bez skrupułów wykorzystał błąd Bartosza Romańczuka i w sytuacji sam na sam zdobył swoją drugą bramkę w spotkaniu. W 79. minucie dokładnie w pole karne zacentrował Štilić, a celnym strzałem głową popisał się Rudņevs.

źródło: 90minut.pl


Lech Poznań zaczął nowy sezon od mocnego uderzenia. W Bełchatowie pokonał ŁKS Łódź aż 5:0! Hat-trickiem popisał się Artiom Rudnev.

W poprzednich rozgrywkach Lech zremisował na starcie z inną łódzką ekipą Widzewem i tym razem nie chciał stracić żadnych punktów.

Inaugurację T-Mobile Ekstraklasy lepiej zaczął beniaminek. Jednak kiedy zawodnicy Andrzeja Pyrdoła się "wyszaleli", do akcji wkroczyła Poznańska Lokomotywa.

W 21. min. trafił Artiom Rudnev. Podopieczni Jose Bakero wymienili kilka szybkich podań. Mateusz Możdżeń wypatrzył Łotysza, który przyjął piłkę, wyszedł sam na sam z Bogusławem Wyparłą i ze stoickim spokojem umieścił futbolówkę w siatce. To pierwszy gol w nowym sezonie!

Chwilę później było już 2:0. Kolejną asystę zanotował Możdżeń. Pomocnik Lecha dośrodkował ze skrzydła do Rudneva. Łotysz nie trafił w piłkę, ale napastnika Kolejorza wyręczył obrońca ŁKS-u Cezary Stefańczyk, który pięknym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał swojego bramkarza.

Dzieła zniszczenia przed przerwą dokonał fantastyczną bombą z dystansu Semir Stilić.

W drugiej połowie Poznańska Lokomotywa nie zwolniła tempa. W 75. min. fatalny błąd popełnił Romańczuk, który podał piłkę do Rudneva. Łotysz nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem ŁKS-u.

Nie minęło kilka minut, a Wyparło znów skapitulował. Piłka po strzale głową Rudneva chyba nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej, ale sędzia uznał gola. Asystę zanotował Stilić.

źródło: bulgarska.pl


Lech gromi ŁKS na inaugurację ligi!

W inauguracyjnym meczu sezonu 2011/2012 T-Mobile Ekstraklasy ŁKS Łódź wysoko przegrał w Bełchatowie z poznańskim Lechem 0:5 (0:3). Trzy bramki w tym spotkaniu zdobył Artjom Rudnev.

Inauguracja sezonu zawsze jest wielką niewiadomą. Na papierze zdecydowanym faworytem w meczu byli goście z Poznania, jednak beniaminek z Łodzi w przerwie letniej wzmocniło kilku ciekawych zawodników i ŁKS mógł pokusić się o sprawienie niespodzianki. Na boisku po raz pierwszy od wielu lat mogliśmy zobaczyć powracającego do polskiej ligi Marka Saganowskiego.

Do czasu zakończenia remontu stadionu przy al. Unii piłkarze ŁKS w roli gospodarza muszą występować w Bełchatowie. Łódzki klub nie otrzymał jednak zgody na organizację imprez masowych w tym mieście, więc pojedynek z Lechem Poznań mogło obejrzeć nie więcej niż tysiąc osób.

Spotkanie lepiej rozpoczęli gracze gospodarzy. Już w 4. minucie dobrze z prawego skrzydła w pole karne Lecha dośrodkował Stefańczyk, ale będący w dogodnej sytuacji Bykowski nie potrafił skierować piłki do bramki.

Z minuty na minutę przewaga ŁKS-u rosła i wydawało się, że bramka dla beniaminka jest tylko kwestią czasu. Tymczasem w 21. minucie to podopieczni Jose Mari Bakero wyszli na prowadzenie. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Mateusz Możdżeń, natomiast Artjom Rudnev znalazł się oko w oko z Bogusławem Wyparłą i pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce.

Nie minęły cztery minuty, a Lech zdobył kolejnego gola. Z prawej strony piłkę dośrodkował rozgrywający dobre spotkanie Możdżeń, a naciskany przez Rudneva Cezary Stefańczyk skierował piłkę do własnej bramki.

W 30. minucie Lech wyprowadził kolejny cios. Piłkę przed polem karnym ŁKS-u dostał Semir Stilić. Bośniak przebiegł z nią kilka kroków i zdecydował się na uderzenie z 30 metrów, trafiając pod poprzeczkę! Ta bramka może z pewnością kandydować do gola kolejki.

Do przerwy kibice nie zobaczyli już więcej bramek i na przerwę podopieczni Jose Mari Bakero schodzili przy wysokim prowadzeniu.

Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej. Znów to ŁKS był stroną przeważającą i raz po raz konstruował groźne akcje pod bramką "Kolejorza". Jednak ich ataki znowu rozbijały się o dobrze grającą obronę gości.

Od 60 minuty inicjatywę zaczęli przejmować jednak goście, co zaowocowało groźnymi sytuacjami pod bramką Wyparły. Pierwsze ostrzeżenie piłkarzom ŁKS groźnym strzałem dał Semir Stilić, jednak po jego uderzeniu piłka nie trafiła jeszcze do bramki.

To, co nie udało się Bośniakowi udało się w 75. minucie Artjomowi Rudnevowi. Łotysz wykorzystał błąd obrońcy ŁKS-u i w sytuacji sam na sam pokonał Wyparłę.

Cztery minuty później Rudnev skompletował hattricka, choć wydaje się, że duża w tym zasługa sędziego, który najprawdopodobniej popełnił błąd w tej sytuacji. Z prawego skrzydła piłkę dośrodkował Stilić, Rudnev uderzył głową, a futbolówka odbiła się od poprzeczki, ale całym obwodem chyba nie przekroczyła linii bramkowej. Sędzia uznał jednak, że Łotysz zdobył prawidłową bramkę i wskazał na środek boiska.

Pomimo starań ŁKS- do końca nie padły już bramki i Lech mógł się cieszyć z imponującej inauguracji sezonu, w której rozbił gospodarzy na ich terenie aż 5:0!

źródło: Wirtualna Polska


Artjoms Rudnevs strzelał jak z Juventusem!

Artjoms Rudnevs strzelił trzy gole ŁKS Łódź, a Lech Poznań rozgromił beniaminka 5:0 w meczu otwarcia sezonu ekstraklasy. Ostatni raz "Kolejorz" wygrał tak wysoko na wyjeździe w mistrzowskim sezonie.

Żaden z siedmiu przedsezonowych sparingów nie zapowiadał tego, co stało się wczoraj na rozpoczęcie sezonu ekstraklasy. Początek spotkania z ŁKS zdawał się potwierdzać, że tylko dwa zwycięstwa i aż cztery porażki lechitów w meczach kontrolnych nie były przypadkiem. Łodzianie, którzy skład na ligę zbierali jeszcze w tygodniu poprzedzającym spotkanie z Lechem, zepchnęli poznaniaków do obrony. Grali szybciej, częściej z tzw. pierwszej piłki i kilka razy zaskoczyli lechitów. Maciej Bykowski strzelał głową lekko i niecelnie, zaś Marcin Smoliński trafił nawet w bramkę z dystansu (wcześniej Bykowski w łatwy sposób minął Manuela Arboledę), ale Krzysztof Kotorowski bez trudu złapał piłkę.

Gdy „Kolejorzowi” przyszło budować akcje, nie trwały one zbyt długo. Ot, kilka podań i natychmiast długie zagranie w stronę Artjomsa Rudnevsa. A że Łotysza pilnowali obaj stoperzy ŁKS, więc miał on ogromne problemy, by w ogóle dojść do kozłujących piłek. Nie minęło dziesięć minut, a poznaniacy mieli już na koncie pięć takich zagrań w kierunku swojego najgroźniejszego napastnika. Żadne nie przyniosło zagrożenia bramce gospodarzy.

Bodaj pierwsza akcja, w której Lech potrafił dłużej utrzymać się przy piłce na połowie łodzian, zakończyła się golem. Za zaufanie Jose Bakero odwdzięczył się Mateusz Możdżeń, który miał wielki udział przy bramce. Podał piłkę do Semira Stilicia, ten odegrał do Rafała Murawskiego, który wypatrzył przed polem karnym młodego pomocnika. Mateusz Możdżeń zagrał do Artjomsa Rudnevsa tak, jak trzeba było, dokładnie, po ziemi i reprezentant Łotwy bez trudu wykorzystał sytuację sam na sam z Bogusławem Wyparłą.

– Początek sezonu to dobry czas na wprowadzanie młodych do drużyny, bo wtedy presja na nich jest mniejsza – tłumaczył trener Lecha fakt, że tak często stawia na Mateusza Możdżenia. A z niego jakby natychmiast zeszła wczoraj trema. Zaledwie dwie minuty po wypracowaniu pierwszej bramki, pomocnik „Kolejorza” pomknął z piłką prawym skrzydłem, nie dał się dwóm rywalom, a na koniec dobrze dośrodkował w biegu. Artjoms Rudnevs co prawda piłki nie sięgnął, ale biegnący za nim Cezary Stefańczyk kopnął ją do siatki nad głową swojego bramkarza.

Kropkę nad i postawił wczoraj Semir Stilić. Znów pokazał, że piłkarzem jest nietuzinkowym. W środku pola najpierw posłał piłkę między nogami przeciwnika, wziął zamach i strzałem z ok. 25 m trafił w górny róg bramki. To może być gol tej kolejki!

Porażająca skuteczność lechitów kompletnie rozłożyła piłkarzy beniaminka. Lech mądrze się bronił, wymieniał liczne podania i nie pozwalał przeciwnikom na zbyt wiele. Dopiero w 74. minucie Krzysztof Kotorowski musiał popisać się paradą, by obronić groźny strzał z daleka Cezarego Stefańczyka. Odpowiedź poznaniaków znów była miażdżąca. A właściwie odpowiedź Artjomsa Rudnevsa, który zrobił drugi i trzeci krok w stronę korony króla strzelców. Najpierw Łotysz wykorzystał sytuację sam na sam z Bogusławem Wyparłą (po zagraniu obrońcy ŁKS Bartosza Romańczuka), a potem pokonał go ślicznym strzałem głową, po którym piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki. To będzie poważny konkurent do bramki kolejki dla trafienia Semira Stilicia, który zresztą podawał Artjomsowi Rudnevsowi.

Ostatni raz Lech wygrał 5:0 na wyjeździe dwa lata temu w Kielcach, było to w drugiej kolejce mistrzowskiego sezonu „Kolejorza”.

Liczby meczu

4 - tyle bramek w siedmiu letnich sparingach strzelili lechici

5 - tyle goli wbili łodzianom

Rafał Murawski:Mówiłem, że sparingi nic nie znaczą
//Mówiłem, żeby nie przywiązywać wagi do wyników w sparingach, bo sparingi rządzą się swoimi prawami. Trener próbuje różnych rozwiązań, gramy w różnych zestawieniach i to nie miało przełożenia na boisko. Tutaj należy podkreślić to, że strzeliliśmy dużo bramek. Choć nie ukrywam, że ŁKS nas trochę zaskoczył na początku, mieliśmy trochę problemów, ale to my strzelaliśmy gole.

Takie zwycięstwo sprawi, że będziemy się czuli pewniej, ale w żaden sposób nie możemy się poczuć mistrzami świata, bo wygraliśmy 5:0. Na pewno musimy być skoncentrowani na kolejny mecz, musimy rzetelnie wykonać swoją robotę i będzie dobrze.

Nie wiem, czy nowe ustawienie ''chwyciło''. Momentami nasza gra wyglądała bardzo dobrze, ale w pewnych sytuacjach mogliśmy się zachować inaczej.//

źródło: G.azeta W.yborcza


Relacja minuta po minucie

93′ Koniec spotkania. Efektowne zwycięstwo Poznańskiej Lokomotywy na inaugurację sezonu. Brawo!
92′ Ciekawe, czy ktoś strzeli więcej goli od Kolejorza w tej kolejce? Lechici powiesili poprzeczkę bardzo wysoko…
91′ Piłkarze wyczekują już na koniec spotkania.
90′ Sędzia doliczył 2 minuty.
80′ Kartka dla Injaca za faul na środku boiska na Kłusie.
86′ Żółta kartka dla Szałachowskiego za faul na Stiliciu.
85′ Trzecia zmiana w ŁKS: Klepczarek za Stefańczyka.
84′ Pierwsza próba Toneva, ale wysoko nad bramką.
83′ Trzecia zmiana w Lechu: Kamiński za Murawskiego.
79′ Piłka po strzale głową Rudneva chyba nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej, ale sędzia uznał gola.
79′ Gol. Już 5:0. Znów Rudnev! Łotysz strzela jak maszyna!
75′ Fatalny błąd Romańczuka, który podał piłkę do Rudneva. Łotysz nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem ŁKS-u.
75′ Gol. 4:0 dla Lecha. Drugi gol Rudneva!
74′ Druga zmiana w Lechu: Tonev za Wilka. To debiut Bułgara w Kolejorzu.
74′ Fantastyczne uderzenie Stefańczyka w samo okienko bramki Kotorowskiego. Jeszcze piękniejsza była parada golkipera Kolejorza, który pofrunął w powietrzu i zastopował futbolówkę.
71′ Bykowski uderzył z ponad 20 metrów wysoko nad poprzeczką.
68′ Tempo meczu siadło. Lecha cieszy wysokie prowadzenie, a beniaminek nie rzuca się do szaleńczych ataków.
66′ Druga zmiana w ŁKS: Kaczmarek za Pruchnika.
65′ Świetna akcja Lecha, ale Stilić słabszą, prawą noga nie trafił w bramkę.
63′ Trzeba przyznać, że Możdżeń to jeden z głównych bohaterów starcia w Bełchatowie. Młody piłkarz zanotował dwie asysty. To świetny prognostyk przed kolejnymi spotkaniami.
61′ Białorusin zmienił image. Odwiedził fryzjera i ma teraz krótkie włosy…
60′ Pierwsza zmiana w Kolejorzu: Kriwiec za Możdżenia.
57′ Kolejorz gra mądrze, a beniaminek za bardzo nie wie, jak "ugryźć" rywala…
53′ Saganowski spróbował z rzutu wolnego. Nastrzelił Wołąkiewicza, który upadł na murawę. Na szczęście obrońca Kolejorza szybko wrócił do siebie.
48′ Z rzutu wolnego wprost w mur dośrodkował Romańczuk.
46′ Pierwsza zmiana w ŁKS: Szałachowski za Smolińskiego.
46′ Rozpoczęcie II połowy

Statystyka po pierwszej połowie: strzały 6:6, gole 0:3 dla Lecha. Kolejorz jest na razie megaskuteczny!

46′ Zakończenie I połowy. Lech prowadzi do przerwy aż 3:0.
45′ Sędzia dolicza jedna minutę.
44′ Efektowna szarża Rudneva, ale Wyparło wygrał pojedynek z łotewskim snajperem.
40′ Arboleda opatrywany przez lekarzy Lecha. Kolumbijczyk może grac dalej.
38′ Łodzianie wyglądają jak bokser po ciężkim nokaucie. Nie ma się co dziwić…
33′ W pole karne łodzian zapędził się Henriquez. Panamczyk też chce strzelić gola, ale trafił piłką w Łabędzkiego.
30′ Bramka stadiony świata! Potężne uderzenie zza pola karnego w wykonaniu Bośniaka. Kapitalny gol! Dobrze, że Stilić nie opuścił Kolejorza latem…
30′ Gol 3:0 Semir Stilić!
24′ Kolejna asysta Możdżenia. Pomocnik Lecha dośrodkował ze skrzydła do Rudneva. Łotysz nie trafił w piłkę, ale napastnika Kolejorza wyręczył obrońca ŁKS-u, który pięknym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał swojego bramkarza. 2:0 dla Lecha! Piorunujące minuty w wykonaniu poznaniaków.
24′ Lech prowadzi już 2:0. Samobójczego gola strzelił Cezary Stefańczyk
21′ Znakomita akcja Kolejorza. Podopieczni Jose Bakero wymienili kilka szybkich podań. Możdżeń wypatrzył Rudneva, który przyjął piłkę, wyszedł sam na sam z Wyparłą i ze stoickim spokojem umieścił futbolówkę w siatce. To pierwszy gol w nowym sezonie!
21′ Gol dla Lecha! Artioms Rudnev!
19′ Fatalne uderzenie Stilicia z rzutu wolnego. Bośniak huknął z całej siły, ale krzywdę zrobił jedynie piłkarzom stojącym w murze…
15′ Od kilku minut gramy tylko na połowie Lecha. To nie jest dobra wiadomość dla fanów Poznańskiej Lokomotywy…
10′ Ogromne zamieszanie w pole karnym Lecha. Bykowski minął się z piłką, a zabrakło kilku centymetrów, by trafił do siatki.
8′ Kolejny groźny wypad łodzian. Z dystansu strzelał Smoliński, ale piłka toczyła się w ślamazarnym tempie i Kotor z łatwością ją złapał.
8′ Na razie szybki mecz w Bełchatowie. Akcje przenoszą się z jednego pola karnego na drugi.
4′ Mogło być 1:0 dla beniaminka. Z 6 metrów głową strzelał Bykowski. Na szczęście dla Kolejorza, nie trafił czysto w piłkę.
2′ Pierwsza ofensywna akcja Kolejorza, ale Semir Stilić na spalonym.
Rozpoczynamy nowy sezon T-Mobile Ekstraklasy!

źródło: bulgarska.pl


Wypowiedzi pomeczowe

José Bakero: To był pierwszy mecz sezonu i spodziewaliśmy się, że to będzie trudne spotkanie. Tym bardziej jestem zadowolony, że udało się je wygrać w tak efektowny sposób. Wiedzieliśmy, że ŁKS jest dobrze poukładanym zespołem pod względem taktycznym, i że od pierwszych minutach zagra pressingiem. Gospodarze mieli w tym okresie swoje szanse, ale na nasze szczęście nie potrafili ich wykorzystać. Po 20 minutach my zaczęliśmy grać śmielej i wykazaliśmy się świetną skutecznością, która była dziś kluczowa. Potwierdziliśmy ją również w drugiej połowie i odnieśliśmy wysokie zwycięstwo.

Artjoms Rudņevs: To był na pewno bardzo trudny mecz. Najważniejsze jednak, że udało nam się go wygrać. Bardzo cieszę się z moich bramek i tak skutecznej inauguracji tego nowego sezonu. Pamiętajmy jednak, że to jest dopiero pierwsza kolejka. Zobaczymy jak nam pójdzie w pozostałych. Czeka nas bardzo trudny sezon. Jeśli jednak będziemy ciężko pracować, to i efekty tej pracy, a co za tym idzie wyniki będą bardzo dobre. Wszystko co dziś zrobiłem dedykuję córeczce, żonie i kibicom Lecha.

Semir Štilić: Trudno było przez pierwsze 20 minut. Wiedzieliśmy, że ŁKS wyjdzie na to spotkanie zmobilizowany. Dlatego powiedzieliśmy sobie w szatni, że na początku nie możemy stracić bramki, a później musimy zaatakować. To co sobie założyliśmy w pełni zrealizowaliśmy. Strzeliliśmy jedną bramkę, drugą a później kolejne. Po moim golu już wiedzieliśmy, że to spotkanie na pewno wygramy. Musieliśmy jednak w pełni profesjonalnie grać do końca by nie pozwolić sobie na stratę.

Andrzej Pyrdoł (trener ŁKS Łódź): Nie jest łatwo mówić o meczu po takim wyniku. Liczyliśmy na zdecydowanie lepszą inaugurację rozgrywek ligowych. Na początku mieliśmy sytuacje, w których był zalążek bramki, ale na nasze nieszczęście nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Potem indywidualności Lecha jak Rudnev, Stilić, Murawski czy Arboleda udowodnili, że niedawno grali na najwyższym poziomie w europejskich pucharach i Lech obnażył wszystkie nasze braki. Pierwszą ligę zakończyliśmy z pięcioma bramkami straconymi w meczu z Flotą, a teraz Ekstraklasę zaczynamy z pięcioma golami do tyłu z Lechem.

Marcin Adamski (obrońca ŁKS Łódź): Po cichu liczyliśmy dziś na trzy punkty. Mecz pokazał, że czeka nas jeszcze bardzo dużo pracy. Stworzyliśmy sobie na samym początku kilka sytuacji. Ciekaw jestem jak by się to spotkanie potoczyło gdyby udało nam się je wykorzystać. Nie ma co gdybać. Lech dziś obnażył wszystkie nasze słabości. Był bardzo skuteczny, praktycznie każda okazja bramkowa poznańskiego zespołu kończyła się golem. Nie możemy dopuszczać do takich sytuacji. W drugiej połowie chcieliśmy za wszelką cenę grać tak jakby było 0:0. Jednak i to nam się nie udało.

źródło: lechpoznan.pl


Skrót meczu:


O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License