2011.09.23 Śląsk Wrocław - Lech Poznań 3:1 (2:0) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Śląsk WrocławMecze grane 23 wrześniaWyniki w sezonie 2011/12


Śląsk Wrocław: Kelemen - Socha, Celeban, Pietrasiak, M. Pawelec, Sobota, Sztylka (46' S. Dudek), Elsner, Mila (80' Cetnarski), Madej, Voskamp (68' Díaz)

Lech Poznań: K. Kotorowski - G. Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Kamiński, Henríquez, Štilić, Injac (82' Drygas), R. Murawski (78' Możdżeń), Kriwiec, Tonew (57' J. Wilk), Rudņevs
Trener: Bakero

Bramki: 1:0 Celeban 11', 2:0 Madej 38', 3:0 Díaz 72', 3:1 Rudņevs 81'

Widzów: 8.000

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Żółte kartki: -


Lech znokautowany we Wrocławiu

Wicemistrz Polski Śląsk Wrocław pokonał aspirującego do mistrzowskiego tytułu Lecha Poznań 3:1 w piątkowym meczu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy i wysunął się na pozycję lidera tabeli.

Już w 11. minucie prowadzenie objął Śląsk. Sebastian Mila dośrodkował w pole karne z lewej strony a Piotr Celeban na wślizgu umieścił piłkę w bramce Lecha.

Pięć minut później "Kolejorz" mógł wyrównać. Stilić kapitalnie z pierwszej piłki odegrał do Rudneva, który w sytuacji sam na sam z Kelemenem trafił w poprzeczkę.

W 32. minucie znów było groźnie pod bramką gospodarzy. Stilić zakręcił obrońcami i oddał strzał z pola karnego. Piłka trafiła w głowę Mariusza Pawelca i niewiele zabrakło, by po rykoszecie wpadła do bramki Śląska.

Niewykorzystane przez Lecha okazje zemściły się w 38. minucie. Sobota spod końcowej linii wyłożył piłkę na 20. metr przed bramkę "Kolejorza". Tam był Madej, który strzałem po ziemi posłał ją do siatki. Tor lotu piłki próbował przeciąć Kamiński, ale nie zdążył. Zmyliło to Kotorowskiego, który także spóźnił się z interwencją.

Lech próbował zdobyć kontaktowego gola jeszcze przed przerwą, jednak po sytuacyjnym strzale stojącego plecami do bramki Rudneva, piłka przeleciała obok słupka.

Drugą połowę lepiej rozpoczął "Kolejorz". W 56. minucie mierzony, techniczny strzał oddał Murawski, ale Kelemen popisał się znakomitą interwencją parując piłkę na poprzeczkę. Kilka minut później z siedmiu metrów Stilić uderzył wprost w Kelemena.

Lech próbował, a Śląsk po raz kolejny strzelił. W 72. minucie Kotorowski zaasekurował obrońców wybiegając przed swoje pole karne, ale zamiast wykopać piłkę gdzieś daleko, podał ją do … stojącego przed nim Cristiana Omara Diaza. Argentyńczyk przełożył sobie futbolówkę na prawą nogę i technicznym uderzeniem z 30. metra skierował ją do opuszczonej bramki.

Osiem minut przed końcem do siatki trafił Lech. Kelemen wypuścił piłkę z rąk po strzale Możdżenia i Rudnev z najbliższej odległości skierował ją do bramki, strzelając dwunastego gola w tym sezonie.

źródło: Wirtualna Polska

Lech poległ we Wrocławiu, Rudniew ratuje honor Lecha

Honor Lecha ratuje tylko Artiom Rudniew. Wzdłuż pola karnego piłkę posłał Możdżeń. Kelemen wypuścił piłkę, do której doskoczył Rudniew. To jednak jeden z niewielu dobrych momentów w grze poznaniaków. Lech zagrał wolno, bez pomysłu i został za to ukarany.

Śląsk objął prowadzenie już w 10. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Mili piłkę do bramki skierował Piotr Celeban. W 17. minucie, w świetnej sytuacji Artiom Rudniew uderzył prawie idealnie, ale huknął w poprzeczkę. Zdecydowanie najlepsza akcja Lecha! Powinno być 1:1!

Później niezłą akcję indywidualną przeprowadził Aleksandar Tonew. Niestety w ostatnim momencie stracił piłkę i nie miał okazji do zdobycia gola.

W międzyczasie Rudniew został dwukrotnie złapany na spalonym. Obraz meczu wiele się nie zmienił. Kolejorz prowadził grę, chce stwarzać sobie sytuacje strzeleckie, ale Śląsk nieźle radził sobie w obronie. Wrocławianie konstruowali groźne kontry.

W 39. minucie Łukasz Madej uderzył zza pola karnego i podwyższył wynik. Jego słabego strzału nie zatrzymał, ani Kotorowski, ani Marcin Kamiński. Piłka zdecydowanie do obrony. W drugiej połowie swoją sytuację miał Murawski, ale Kelemen sparował piłkę na poprzeczkę. Chwilę później, w 56. minucie z boiska zszedł Tonew, a w jego miejsce Jakub Wilk.

W drugiej połowie poznaniacy grają wciąż w tym samym tempie. Mimo nie najlepszej gry, Lech mógł strzelić gola. W 64. minucie, po podaniu Luisa Henriqueza, Semir Stilić strzelał na bramkę Kelemena, ale zbyt słabo.

Z kolei Cristian Diaz strzelił do pustej bramki i jest 3:0 dla Śląska. Błąd popełnił Krzysztof Kotorowski, ponieważ wybił piłkę pod nogi Diaza. Ten skorzystał z prezentu i trafił z 30 metrów do siatki. Honor Lecha uratował wyłącznie Artiom Rudniew. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że Łotysz swoim poziomem piłkarskim, bo jest po prostu za dobry.

Drużyna z Poznania przegrała trzeci z czterech ostatnich meczów. To fatalny bilans. Być może trener po meczu będzie tłumaczył, że jego podopieczni mieli dużo sytuacji do strzelenia gola. Prawa jednak jest taka, że Kolejorz ani przez chwilę nie zachwycił i nie pokazał, że zasługuję na fotel lidera ekstraklasy.

źródło: bulgarska.pl

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License