2011.11.21 Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 0:0 (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - Podbeskidzie Bielsko-BiałaMecze grane 21 listopadaWyniki w sezonie 2011/12


Podbeskidzie Bielsko-Biała: Zajac - M. Sokołowski, Dančík, Konieczny, Górkiewicz, Patejuk (79' Rogalski), Náther, Łatka, Cohen (64' Malinowski), Ziajka, Demjan (75' Cieśliński)

Lech Poznań: Burić - G. Wojtkowiak, Wołąkiewicz, Kamiński, Henríquez, J. Wilk (75' Tonew), Injac, Możdżeń, R. Murawski, Kriwiec (62' Rudņevs), Ślusarski (62' Štilić)
Trener: Bakero

Widzów: 4.000 (bez udziału kibiców gości)

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)

Żółte kartki: Cohen, M. Sokołowski - J. Wilk, Henríquez, Kriwiec


PRZED MECZEM: Artiom Rudniew wsiadł do autobusu Lecha jadącego do Bielska-Białej, gdzie dziś o 18.30 poznaniacy zmierzą się z Podbeskidziem. Kibice mogą więc odetchnąć. Łotysz jest w stu procentach gotowy do gry, bo jak zapowiadał trener Bakero, tylko pod tym warunkiem zabierze najlepszego strzelca na ten pojedynek.

Oprócz powrotu do zdrowia Rudniewa trzeba cieszyć się też z tego, że sposób myślenia zmienił tez trener Bakero. Hiszpan nawet po słabiutkich występach swojej drużyny próbował nam wmówić, jakie to fantastyczne widowiska stworzył Lech, a indolencję strzelecką usprawiedliwiał znakomitymi wynikami w statystykach posiadania piłki. - Jeśli nadal będziemy tak grali, bramki same zaczną wpadać - mówił Bakero.

Tę tezę, niestety, brutalnie zweryfikowało życie. Po 296 minutach bez gola, szkoleniowiec Kolejorza zauważył, że ustawienie trzech defensywnych pomocników nie przynosi żadnych efektów. Usłyszeliśmy, że Bakero nie jest zadowolony z postawy swojej środkowej formacji.

- Uważam, że środkowi pomocnicy muszą wykazać się większą skutecznością. To nie jest tak, że wyłączność na strzelanie goli mają napastnicy. Ja oczekuję, że Kriwiec, Stilic, Murawski czy Injac poczują głód zdobywania bramek. Czasami mam wrażenie, że oni zadowalają się jednym dobrym podaniem, a nie o to tutaj chodzi. Musimy nad tym poważnie popracować i to jest w tej chwili dla nas najważniejsze - stwierdził szkoleniowiec Lecha.

Niewiadomą jest, niestety, dyspozycja liderów drużyny. W czasie dwutygodniowej przerwy nasi piłkarze dostali kilka dni na zregenerowanie sił, rozegrali też dwie gry sparingowe, w których nie zachwycili.

Bakero jednak uspokaja. - Kiedy przegrywasz i nie masz w najbliższym czasie okazji do rehabilitacji, możesz czuć się zły. Jednak sparingi dużo nam dały. Kilku zawodników pokazało się z naprawdę dobrej strony, dlatego nie wykluczam zmian w wyjściowej jedenastce - powiedział na konferencji prasowej, dodając, że gdy widzi z jaką ochotą trenowali jego podopieczni przed dzisiejszym starciem, jest dobrej myśli.

Czy to oznacza, że Kolejorz zagra odważniej i z większą determinacją niż przeciwko Lechii czy Polonii Warszawa? Oby tak, bo gospodarze zapowiadają, że zagrają bez żadnego respektu dla Kolejorza.

- Po zwycięstwach z Legią i Wisłą, nasze apetyty na wygrywanie z kandydatami do mistrzostwa są rozbudzone. Wiemy o co gramy, nikt nie będzie pękał. W poniedziałek zobaczymy zespół na tyle zdeterminowany, by oddać nie tylko zdrowie, ale i góralskie serducho. Widzę mobilizację, dla nas ten mecz będzie jak święto, a zarazem wielki rewanż za porażkę w półfinale Pucharu Polski - powiedział dla oficjalnej strony internetowej Podbeskidzia trener Robert Kasperczyk.

- Podbeskidzie gra siłowy futbol, biegają na całym boisku przez 90 minut, więc musimy być przygotowani na twardą walkę. Gospodarze z pewnością będą czekali na okazje do kontrataku. Musimy na nich uważać - dodaje Bakero.

Największe zagrożenie grozi Lechowi z prawej strony boiska. Tam bryluje Sylwester Patejuk. Sześć lat temu 24-letni wtedy, nikomu nieznany zawodnik kopał piłkę w drużynie z warszawskiej A-klasy. Miał wiele szczęścia, że został zauważony, bo na piłkarzy grających w tym wieku, na takim szczeblu nikt nie zwraca już uwagi.

- Grałem w różnych ligach: szóstek, dziewiątek… Miałem przynajmniej po pracy dodatkowe zajęcie. Szukało się tej pasji na wszelkie sposoby - przyznał w jednym z wywiadów. Patejuk strzelił pięknego gola Legii na Łazienkowskiej, który dał zwycięstwo Podbeskidziu, popisał się też asystą przy golu na wagę trzech punktów Juraja Dancíka w meczu z Wisłą i marzy mu się trafienie w pojedynku z Lechem.

- Na pewno piłkarze Podbeskidzia zagrają walecznie, agresywnie. Tego samego oczekuję od moich piłkarzy - podkreślił Bakero.

źródło: bulgarska.pl

Nieudana pogoń Lecha za liderem

W ostatnim meczu 14.kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała bezbramkowo zremisował z poznańskim Lechem. Strata punktów przez "Kolejorza" oznacza, że podopieczni Jose Mari Bakero mają już 9. punktów straty do lidera - Śląska Wrocław.

W poprzednim sezonie "Górale" z Bielska sprawili dużo kłopotów w Pucharze Polski piłkarzom Lecha. Tym razem obie drużyny miały okazję zmierzyć się w T-ME, a stawką meczu były ligowe punkty.

Największą niewiadomą przed rozpoczęciem spotkania było to, czy gotowy do gry będzie najlepszy strzelec "Kolejorza" Artjom Rudniew, który zmagał się z urazem mięśnia półścięgnistego. Ostatecznie Jose Mari Bakero zaskoczył kibiców i posadził na ławce zarówno łotewskiego napastnika oraz Semira Stilicia.

Brak dwóch kluczowych zawodników był widoczny od początku spotkania. W pierwszej połowie to Podbeskidzie stworzyło sobie więcej groźnych sytuacji i było bliżej zdobycia bramki. Już w 13. minucie w polu karnym gości doszło do sporego zamieszania, w którym uderzenie Dejmana zostało zablokowane przez obrońców Lecha, a dobitka Nathera o centymetry minęło bramkę strzeżoną przez Buricia.

Kolejną groźną akcję "Górale" przeprowadzili w 24. minucie. Po szybkiej akcji lewym skrzydłem Górkiewicz dośrodkował do Patejuka, a napastnikowi Podbeskidzia zabrakło centymetrów aby dojść do jego podania.

Na trzy minuty przed przerwą po prostopadłym podaniu od Dancika Dejman urwał się obrońcom i znalazł się oko w oko z Buriciem. Napastnik gospodarzy uderzał jednak z ostrego kąta i jego strzał był niecelny.

Lech pierwszy raz zagroził bramce Podbeskidzia dopiero w 44. minucie. Po świetnym prostopadłym zagraniu w pole karne gospodarzy piłka trafiła do Wilka, który nie namyślając się długo uderzył na bramkę, ale dobrze ustawiony Zajac nie miał problemów z obroną tego uderzenia.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Znów stroną przeważającą byli gospodarze, którzy w 58. minucie mieli dwie doskonałe sytuacje do zdobycia bramki. Najpierw po kapitalnym podaniu od Dejmana Ziajka wygrał pojedynek biegowy z Wołąkiewiczem i wbiegł w pole karne. Mając przed sobą tylko Buricia nie zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta tylko próbował zagrywać wzdłuż bramki, gdzie nie było żadnego z jego partnerów.

Chwilę później po stracie piłki przed własnym polem karnym przez Wołąkiewicza dobrą okazję miał Cohen, jednak jego uderzenie trafiło w dobrze ustawionego Buricia.

Szkoleniowiec Lecha widząc nieporadność swojej drużyny postanowił w końcu wpuścić na boisko Stilicia i Rudniewa. Roszady w ofensywie poskutkowały i "Kolejorz" zaczął wreszcie zagrażać bramce gospodarzy.

Kilka minut po wejściu na boisko Stilić mógł się wpisać na listę strzelców. Bośniak dostał dobrą piłkę z lewego skrzydła od Murawskiego, świetnie przyjął futbolówkę, ale źle złożył się do strzału i przestrzelił z ok. 6. metrów.

W 70. minucie blisko zdobyci bramki był Możdżeń, który huknął z ok. 16 metra, Zajac odprowadził tylko piłkę wzrokiem, ale ta o centymetry minęła lewy słupek jego bramki. Młody pomocnik Lecha kolejną okazję do strzelenia bramki miał trzy minuty później, ale zmarnował dobrą centrę z rzutu rożnego Wilka i uderzył ponad bramką.

Podbeskidzie odpowiedziało w 77. minucie Po szybko wyprowadzonej kontrze ładnym rajdem prawym skrzydłem popisał się Patejuk, który próbował podawać piłkę wzdłuż bramki, ale dobrze ustawiony był Wojtkowiak, który zdołał wybić piłkę.

Tuż przed końcem meczu idealną sytuację do zdobycia bramki miał ponownie Stilić. Po centrze Tonewa z lewego skrzydła Bośniak z kilku metrów nie trafił jednak w światło bramki strzeżonej przez Zajaca.

Pomimo kilku dobrych okazji z obu stron oraz walki do ostatniego gwizdka sędziego żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki i mecz zakończył się podziałem punktów. Remis oznacza, że podopieczni Jose Mari Bakero mają już 9. oczek straty do lidera T-Mobile Ekstraklasy Śląska Wrocław.

źródło: Wirtualna Polska

Anemia Lecha

W ostatnim meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało na własnym stadionie z Lechem Poznań 0-0. Był to czwarty ligowy mecz z rzędu bez zdobyczy bramkowej "Kolejorza".

Od pierwszych minut spotkania obie drużyny nie potrafiły stworzyć zagrożenia pod bramką rywali. Pierwszy strzał w tym spotkaniu oddał Róbert Demjan. Po prostym błędzie Huberta Wołąkiewicza Sebastian Ziajka dograł do Demjana, ale strzał Słowaka był niecelny. W 12. minucie po podaniu Dariusza Łatki groźnie było w polu karnym Lecha. Akcję zakończył potężnym uderzeniem Matej Náther, jednak nieznacznie się pomylił. Lech po raz pierwszy zaatakował dopiero w 23. minucie, jednak strzał Grzegorza Wojtkowiaka był bardzo niecelny. Pięć minut później po sprytnym zagraniu z głębi pola Jakub Wilk oddał strzał lewą nogą, ale Richard Zajac nie miał problemów z tym uderzeniem. W kolejnych minutach zamiast sytuacji podbramkowych oglądaliśmy niecelne podania, dużo niedokładności zarówno w zespole Podbeskidzia, jak i Lecha. Dopiero w 42. minucie po świetnym podaniu Juraja Dančíka Demjan oddał mocny strzał, po którym piłka przeleciała nad poprzeczką.

Druga część spotkania zaczęła się od ataku Podbeskidzia. W 50. minucie po dośrodkowaniu Sylwestra Patejuka niebezpieczeństwo zażegnał Luis Henríquez. Chwilę później groźnie dośrodkowywał Liran Cohen, tym razem dobrze w bramce Lecha spisał się Jasmin Burić. W 58. minucie bardzo dobrą akcję przeprowadził Ziajka, ale jego dogranie w pole karne nie znalazło adresata. Chwilę później Cohen próbował zaskoczyć bramkarza gości, jednak po raz kolejny Burić stanął na wysokości zadania. W 66. minucie Ziajka uderzył zza pola karnego, jednak Burić bez problemów złapał piłkę. Dwie minuty później z siedmiu metrów Semir Štilić próbował skierować piłkę do siatki, jednak jego uderzenie było niecelne. W 71. minucie w dobrej sytuacji Mateusz Możdżeń strzelił obok bramki. Chwilę później ten sam zawodnik próbował głową skierować piłkę do siatki, jednak minimalnie się pomylił. W 80. minucie po zagraniu Štilicia groźnie było w polu karnym gospodarzy, jednak obrońcy Podbeskidzia wyszli z opresji. Cztery minuty później Piotr Malinowski znalazł się w dobrej sytuacji, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. W 87. minucie Aleksandyr Tonew świetnie dośrodkował w pole karne, jednak Štilić głową uderzył piłkę tuż obok słupka. W doliczonym czasie gry dwukrotnie po rzutach rożnych wykonywanych przez Macieja Rogalskiego dobrze interweniował Burić.

źródło: 90minut.pl

Wypowiedzi pomeczowe

Jose Maria Bakero: Przed rozpoczęciem wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz. Podbeskidzie było bardzo dobrze przygotowane do tego spotkania. Swojej szansy gospodarze szukali w kontratakach i kilka razy po takich akcjach zagrozili naszej bramce. My staraliśmy się grać piłką, ale nie wychodziło nam to dzisiaj najlepiej. Przytrafiały nam się również straty piłki, które mogły zakończyć się dla nas źle. Od 60 minuty graliśmy lepiej. Przeważaliśmy, mieliśmy dobre okazje, ale nie potrafiliśmy zdobyć bramki. Remis to jednak nie porażka.

Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): Nie było do tej pory rywala, którego mielibyśmy tak dobrze rozpracowanego jak Lecha. Chcieliśmy grać blisko siebie w środkowej strefie i to nam się udawało. W ofensywie swoją siłę oparliśmy na dynamicznych skrzydłowych. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć bramki na początku drugiej połowy, bo jestem przekonany, że potrafilibyśmy utrzymać jednobramkowe prowadzenie do końca. Niewykorzystane sytuacje mogły się na nas zemścić w 87 minucie. Jestem zadowolony z postawy moich podopiecznych, którzy dali z siebie wszystko.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License