2011.12.03 Lech Poznań - ŁKS Łódź 4:0 (4:0) (I liga)

Zobacz też:

Historia pojedynków Lech - ŁKS ŁódźMecze grane 3 grudniaWyniki w sezonie 2011/12


Lech Poznań: Burić - G. Wojtkowiak, Kamiński, Đurđević, Henríquez, Kriwiec, Injac, R. Murawski, Możdżeń (63' Drygas), Tonew (72' Štilić), Rudņevs (82' Ubiparip)
Trener: Bakero

ŁKS Łódź: Velimirović - Stefańczyk, Klepczarek, Łukasiewicz, Pruchnik, Marcin Kaczmarek, Kłus (63' Romańczuk), Kašćelan, Smoliński, Szałachowski (90' Tomasz Nowak), Mięciel

Bramki: 1:0 Kriwiec 13', 2:0 Tonew 31', 3:0 Rudņevs 33', 4:0 Możdżeń 42'

Widzów: 8.000-9.000

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)

Żółta kartka: Kłus


PRZED MECZEM: Łodzianie są rozbici finansowo i personalnie. W Poznaniu nie mogą zagrać dwaj podstawowi zawodnicy Marek Saganowski i Michał Łabędzki. Zabraknie też kontuzjowanego Pawła Golańskiego.

Lech jak najbardziej zasłużenie został uznany największym rozczarowaniem pierwszej rundy. Pięć porażek, pięć spotkań bez gola, tylko 12 punktów w ostatnich 11 meczach i strzelecka indolencja, która trwa od 476 minut. Plan na najbliższe spotkanie jest więc jasny - przerwać fatalną passę i odzyskać zaufanie kibiców.

Bakero zapowiada, że Lech będzie grał z większą pasję i zaangażowaniem. Poprawę stylu gry obiecuje też Grzegorz Wojtkowiak.

- Na pewno wszyscy w klubie zdajemy sobie sprawę z sytuacji, która teraz ma miejsce. Rozmawiamy o tym w szatni. Musimy wzmocnić morale całej drużyny. Kiedy nic nam nie wychodzi, to musimy się wspierać. W drużynie nie chodzi tylko o to, żeby klepać się po plecach, kiedy wygrywamy i jesteśmy na szczycie. Kiedy strzeliłem bramkę z Koroną, to w ogóle nie myślałem, że możemy mieć później takie kłopoty. To oczywiście prawda, teraz nie strzelamy, nie stwarzamy okazji, ale trzeba to szybko zmienić i wrócić do gry - powiedział kapitan Lecha.

Łodzianie przyjadą do Poznania z nowym trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, ale bez swojego najlepszego gracza Marka Saganowskiego, który w tym sezonie nie opuścił jeszcze ani minuty. Zapewne trener da szansę gry Marcinowi Mięcielowi w ataku i może Dariuszowi Kłusowi w linii obrony. Miejsce Kłusa w drugiej linii zajmie zapewne wracający po pauzie za żółte kartki twardo grający Mladen Kascelan.

Bakero nie ma żadnych problemów kadrowych. Na uraz narzeka tylko Hubert Wołąkiewicz, ale zastąpić go może Manuel Arboleda.

W pierwszym meczu tych drużyn w tym sezonie Kolejorz rozbił na inaugurację sezonu łodzian aż 5:0. Hat-trickiem w tym spotkaniu popisał się Artiom Rudnev.

źródło: bulgarska.pl

Lech znów rozbił ŁKS

W ostatnim sobotnim spotkaniu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań pewnie wygrał 4-0 (4-0) na Stadionie Miejskim z Łódzkim Klubem Sportowym. Bramki zdobyli Siergiej Kriwiec, Aleksandyr Tonew, Artjoms Rudņevs i Mateusz Możdżeń. W obecnym sezonie ligowym lechici w dwumeczu z ŁKS-em strzelili aż dziewięć goli, nie tracąc żadnej bramki.

W 10. minucie Sebastian Szałachowski podał do Marcina Mięciela, który mógł stanąć przed szansą na zdobycie gola, ale nie zdołał opanować piłki. Trzy minuty później gospodarze objęli prowadzenie, kiedy Artjoms Rudņevs zagrał futbolówkę po ziemi w pole karne, a Siergiej Kriwiec silnym uderzeniem skierował ją do siatki. W 16. minucie Marcin Kaczmarek podał do Szałachowskiego, ale skrzydłowy ŁKS-u strzelił obok słupka. Chwilę później Mięciel minął wychodzącego golkipera lechitów i uderzył w stronę bramki, jednak Grzegorz Wojtkowiak zdołał wybić piłkę zanim przekroczyła linię. W 22. minucie Pavle Velimirović pewnie chwycił futbolówkę po strzale Kriwca. W 27. minucie Mateusz Możdżeń oddał techniczny strzał sprzed pola karnego, a bramkarz gości z trudem sparował piłkę na rzut rożny. Cztery minuty później Rafał Murawski podał do Aleksandra Tonewa, który w sytuacji sam na sam z Velimiroviciem pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. W 33. minucie po fatalnym błędzie Cezarego Stefańczyka Artjoms Rudņevs przyjął futbolówkę i strzelił swojego 15. gola w obecnym sezonie ligowym. W 42. minucie Kriwiec dośrodkował z rzutu wolnego, a Możdżeń skorzystał na błędzie Velimirovicia, który źle wypiąstkował piłkę, i strzelił czwartego gola dla Lecha.

W 61. minucie po dośrodkowaniu Wojtkowiaka Rudņevs był bliski skierowania głową piłki do siatki, ale ubiegł go jeden z obrońców ŁKS-u. Cztery minuty później Rudņevs po indywidualnej akcji uderzył na bramkę, ale uczynił to zbyt lekko i golkiper gości nie miał problemów z interwencją. W 67. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Mięciel, jednak zbyt długo zwlekał ze strzałem i defensorzy Lecha zdołali wybić futbolówkę. Przez kolejne minuty gospodarze kontrolowali przebieg gry, ale nie forsowali zbytnio tempa, zadowalając się wysokim prowadzeniem uzyskanym w pierwszej połowie. Piłkarze ŁKS-u starali się stworzyć zagrożenie pod bramką rywali po kontratakach, jednak nie potrafili sfinalizować swoich nielicznych akcji celnym strzałem. W 83. minucie Kriwiec próbował zdobyć swojego drugiego gola, ale uderzył w środek bramki i Velimirović złapał futbolówkę. Niecałe trzy minuty później po dośrodkowaniu Wojtkowiaka golkiper gości znów niepewnie wyszedł z bramki, a wprowadzony w drugiej połowie Kamil Drygas strzelił głową nad poprzeczką.

źródło: 90minut.pl

Efektowna wygrana Kolejorza

Lech Poznań powraca w wielkim stylu. Po pięciu ligowych spotkaniach bez zwycięstwa, "Kolejorz" w meczu 16. kolejki rozgromił ŁKS 4:0. Wszystkie gole padły jeszcze w pierwszej połowie.

Pierwszą dobrą okazję do zdobycia gola stworzyli sobie gości. W 10. minucie Szałachowski znakomicie wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Mięciela i idealnie w tempo dograł mu piłkę. Jednak "Miętowy" niczym junior nie potrafił opanować futbolówki i w końcu ją stracił.

Tak zmarnowana okazja zemściła się trzy minuty później. Rudniew lewej strony pola karnego wyłożył piłkę na czternasty metr a Kriwiec kapitalnym strzałem w górny róg nie dał szans Velimiroviciowi.

ŁKS próbował odrobić straty. W 16. minucie Szałachowski uderzył z linii pola karnego, ale pomylił się o metr. Kilka minut później Mięciel minął wybiegającego z bramki Buricia, ale z bardzo ostrego kąta nie zdołał skierować piłki do bramki.

W 31. minucie Lech podwyższył na 2:0. Murawski kapitalnym podaniem obsłużył Tonewa, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Velimiroviciem.

Dwie minuty później "Kolejorz" zdobył kolejnego gola. Stefańczyk we własnym polu karnym zagrał piłkę głową w kierunku własnego bramkarza, ale po drodze był jeszcze Rudniew. Łotysz przejął futbolówkę i z bliska wpakował do bramki, zdobywając piętnastego gola w sezonie.

Jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli na 4:0. Po dośrodkowaniu Kriwca z rzutu wolnego, próbujący interweniować Velimirović zderzył się Łukasiewiczem i nie zdołał wypiąstkować futbolówki. Ta spadła pod nogi Możdzeniowi, który skierował ją do bramki.

W drugiej połowie meczu tempo gry wyraźnie siadło. Lechowi nie specjalnie zależało na zdobywaniu kolejnych goli. Z kolei nieliczne ataki ŁKS-u były nieskuteczne. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Lecha - pierwszym od 14 października, kiedy to "Kolejorz" pokonał 1:0 Koronę Kielce.

źródło: Wirtualna Polska

Wypowiedzi pomeczowe

Jose Bakero: Po tym bardzo trudnym dla nas tygodniu jestem niezwykle zadowolony z wyniku tego spotkania. Zaczęliśmy trochę nerwowo, ale po upływie kilku minut graliśmy agresywniej. Po pierwszej zdobytej bramce złapaliśmy już odpowiedni rytm. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo efektywnie, o czym najlepiej świadczą cztery zdobyte bramki. W drugiej części meczu ŁKS nie sprawiał wrażenia drużyny, która chce rzucić się do odrabiania strat. Goście raczej nie chcieli stracić kolejnych goli. Mimo to uważam, że taki zespół jak my powinien podwyższyć rezultat. Bardzo dobry mecz zagrał Siergiej Kriwiec, któremu w ostatnim czasie nie szło zbyt dobrze. Cieszę się, że odblokował się Artiom Rudnev oraz z tego, że także pomocnicy zdobyli bramki. Mateusz Możdżeń zastąpił Semira Stilica, bo ma od niego lepsze cechy wolincjonalne, a tych w ostatnich meczach szczególnie nam brakowało.

Ryszard Tarasiewicz (trener ŁKS Łódź): Mimo słabej postawy Lecha w ostatnich meczach wiedziałem, że będzie nas tu czekało trudne zadanie. Niepotrzebnie jeszcze dodatkowo je gospodarzom ułatwiliśmy. Mieliśmy mnóstwo prostych strat w środku pola. Lech szybko ją odbierał i natychmiast nas atakował. Nie można tak grać w środku pola. Do tego popełnialiśmy błędy indywidualne i dlatego straciliśmy cztery bramki. W drugiej połowie graliśmy konsekwentniej i wyglądało to lepiej. Nie uważam też, że wynikało to z prowadzenia Lecha 4:0. Uważam, że Lech niezależnie od wyniku grałby tak samo.

Mateusz Możdżeń: Zaczęliśmy to spotkanie tak jak chcieliśmy, czyli od mocnego uderzenia. Naszym celem było jak najszybsze zdobycie bramki i to zrealizowaliśmy. Zazwyczaj, gdy obejmujemy prowadzenie to już go nie oddajemy. W ostatnim czasie nic nam nie wpadało do bramki rywala, a dziś praktycznie każdy strzał kończył się golem. Nie wiem czym to wytłumaczyć. Czasami po prostu tak się dzieje.

Antoni Łukasiewicz (ŁKS Łódź): Nie mamy zbyt wiele szczęścia ostatnio. Nasi rywale nie stwarzają sobie jakichś klarownych sytuacji, a mimo to znajdują drogę do naszej bramki. Choć trzeba przyznać, że straciliśmy je na własne życzenie. W drugiej połowie mieliśmy grać bliżej siebie, bo w pierwszej części meczu tego nam brakowało. To nam się udało i Lech nie miał już tyle przestrzeni do rozgrywania piłki. Lech wygrał wysoko i zasłużenie, ale uniknęliśmy totalnej masakry.

źródło: lechpoznan.pl

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License